W tej materii wciąż jest ciekawie, zaś rozgrywka zawsze może być prowadzona w odmienny sposób. Warto przy tym zwracać uwagę na interaktywne środowisko, dzięki czemu można bez trudu potraktować przeciwników otaczającymi przedmiotami. Ale to nie wszystko, gdyż przykładowo rozgniecenie oprycha w salonie wpłynie istotnie na zmianę wystroju wnętrza. Nie inaczej będzie w przypadku dzikiej szarży z miniguna, czy wykorzystanie łatwopalnych substancji, które skierujemy w stronę zbliżających się kłopotów - akcja nie zwalnia tu nawet na moment, co podyktowane jest także sposobem prowadzenia fabuły.
Ta bowiem - podobnie jak w części pierwszej - opiera się na eksplorowaniu kolejnych zakamarków zatopionego Rapture, słuchaniu i śledzeniu tego co mają do powiedzenia napotkane postaci, a przy tym na zbieraniu i odsłuchiwaniu pamiętników pozostawionych przez dawnych mieszkańców podwodnego miasta. Wszystko to oczywiście z perspektywy pierwszej osoby oraz - co istotne dla tempa przebiegu rozgrywki - z przytupem i bez zbędnego przynudzania.
Na bal przebierańców, strój w sam raz |
Wspomniana już interakcja z otoczeniem, a także podwodny świat stylizowany na okres powojenny XX wieku doskonale radzą sobie na wysłużonym już Unreal Engine 3 przy wsparciu fizyki serwowanej przez Havoc. Całość jest znacznie bardziej dopracowana niż pierwowzór, ciesząc oczy wyrazistymi postaciami, miejscami wręcz komiczną mimiką twarzy serwowaną przez Little Sister, ale także pierwszoligowo przedstawionym środowiskiem. Podtopione lokacje na tle szczegółowo wykonanych elementów otoczenia robi piorunujące wrażenie. Jeśli dodamy do tego sugestywnie brzmiącą ścieżkę dźwiękową dopasowaną do epoki rozgrywanej akcji, a także dokładnie , to momentalnie wnikniemy w świat pulsujący na naszych ekranach zapominając o otaczającej nas rzeczywistości. Jak wspominałem na początku, druga część doczekała się trybu multiplayer. Można w nim rywalizować maksymalnie do 10 osób.
Prócz znanych trybów (choć nieco przekręconych jak Capture the Sister), fajną sprawą jest wprowadzenie wątku fabularnego do trybu wieloosobowego, który opowiada wydarzenia mające miejsce jeszcze przed pierwszą częścią gry. Bardzo fajny motyw, który dodatkowo wzbogaca poznawaną historię. Ponadto możemy tu dowolnie zmieniać wygląd naszego bohatera, a także upgrade'ować uzbrojenie na wzór tego z trybu single player. Na dłuższą metę Bioshock 2 nie jest jednak grą nadającą się do poważnej rywalizacji, głównie z uwagi na zbyt przegięte umiejętności, które wraz z rozwojem w błyskawicznym tempie pozbawiają przeciwników energii - gra jest przystosowana głównie do kampanii w singlu i na dobrą sprawę trybu Multi mogłoby nie być, choć oczywiście jego obecność nie jest jakąś większą wadą.
Troszkę prądu nie zaszkodzi |
Bioshock 2 wybronił się dzielnie, kontynuując niepowtarzalny klimat Rapture, a przy tym zaskakując zarówno fabułą, jak i wieloma możliwościami rozwoju postaci oraz eliminacji wrogów. Osoby znudzone lawinowo pojawiającymi się fpsami, tutaj nieprędko odejdą od telewizora. Poszukiwaczy nietuzinkowych klimatów też nie trzeba będzie zbyt długo przekonywać. Narzekać z kolei mogą malkontenci bo "to już było", bądź też "multiplayer nie jest dopracowany do rozgrywki na dłuższą metę", jednak na całokształt rozgrywki niedociągnięcia te nie mają praktycznie większego znaczenia. Naprawdę przyjemnie jest wrócić do Rapture patrząc na całą historię z nieco innej perspektywy, a jednocześnie bawiąc się równie dobrze jak w części pierwszej. Bioshock 2 okazał się kontynuacją na miarę pierwowzoru, więc nie pozostaje już nic innego, jak pobiec do najbliższego sklepu po własną kopię. Tym bardziej, że w naszym kraju jako jedni z pierwszych państw dostaliśmy wszystkie ekskluzywne edycje gry i to po cenie niższej niż w pozostałych krajach, za co z tego miejsca należą się gromkie brawa dla dystrybutora.
Gram cały czas w pierwszą część na PC, gra zabija klimatem
13
Mistrz