Raz, że nieliniowość okazała się iluzją, a dwa - świat, który przychodzi nam wyczyścić jest mało wyraźny od strony głównego konfliktu. Wiemy kto jest zły, ale nie wiemy dlaczego - jest bo tak i to powinno nam wystarczyć. Oczywiście twórcy maskują ten mankament na rozmaite sposoby - olbrzymia ilość questów pobocznych, interakcja z drużyną, czy ogromny świat. Faktycznie te elementy zasługują na pochwałę i nie pozwalają się oderwać od gry, jednak niesmak pozostaje - nie tak miała być poprowadzona historia, a już na pewno nie w wykonaniu Bioware!
Świat? Bardzo rozległy. Lokacje? Różnorodne. Nie radzę jednak nakręcać się na swobodę rodem z dzieł Bethesdy. Tutaj poszczególne miejsca odwiedzamy z poziomu mapy świata, co zabija trochę bezkresne przemierzanie krain. Rozgrywka przez to trochę zwalnia, a i występuje większe poczucie liniowości lokacji. Nie można jednak specjalnie narzekać, gdyż ogrom w połączeniu z urozmaiceniem terenów (chłodne i ponure fortyfikacje, pradawne świątynie, opuszczone wioski, mroczne lasy, czy piekielne podziemia niech będą tu dobrym przykładem) potrafi zatrzymać na dłużej ciesząc nie tylko widokiem, lecz także klimatyczną ścieżką dźwiękową, która raz potrafi ukołysać, zaś innym razem pobudzić do ostrej batalii.
Ewidentnie nie dbał o zęby |
Skoro o tej ostatniej mowa to bardzo ciekawiły mnie jeszcze przed premierą gry obiecywane różnice pomiędzy wersją na PC, a konsolową. W przypadku PS3 twórcy zastosowali hybrydę systemów znanych chociażby z Summoner oraz FFXII. Przed rozpoczęciem batalii wybieramy poszczególne komendy (atak, obrona, leczenie, magia itp.) i przypisujemy je pod każdą postać, która wykonuje je automatycznie. Oczywiście w dowolnej chwili możemy wziąć w swoje ręce kontrolę nad daną postacią - gdy widzimy np. że kończy się jej magia - nadając inną właściwość.
Nowością w tym systemie jest zależność naszych akcji od nałożonego ekwipunku - przykładowo cięższy ogranicza naszą sprawność ruchową, czy ilość technik, które możemy użyć w danej walce. Sporym minusem w tym systemie jest konieczność ręcznego ustawienia naszych zawodników, co często kosztuje cenne sekundy - wygląda to trochę tak, jakby postaci nie wiedziały co mają robić na widok przeciwnika. Sekundy te są o tyle ważne, że na brak ambitnych pojedynków nie możemy narzekać - wprawdzie poziom trudności jest znacznie niższy niż w przypadku Demon's Souls, jednak i tak należy się spory plus zwłaszcza, że nie jest to pozycja niszowa.
Przeżyje? |
Zdaję sobie sprawę, że recenzja ta nie należy do pochlebnych. Jest tu sporo "czepiania" nawet w miejscach, gdzie gra zasługuje na pochwałę. Nie zrozum mnie jednak źle - rzeczywiście gra jest bardzo dobra, ale po prostu oczekiwałem po niej znacznie więcej. Nieliniowość na miarę początku do samego końca, bardziej klarowna fabuła przedstawiona nie tylko z punktu widzenia naszej drużyny, większy wpływ naszych wyborów na losy eksplorowanego świata - dopracowanie tych elementów z pewnością przyczyniłoby się do przypięcia grze metki ze stemplem Klasyk. Tak się jednak nie stanie, co nie zmienia faktu, iż ogrom plusów w postaci różnorodnych questów, rozbudowanego świata, ambitnych pojedynków i niezłego systemu gry przyciągnie na długie godziny miłośników gatunku. Dla pewności podkreślam zatem na koniec - Dragon Age: Początek to pozycja obowiązkowa, zapewniająca dobrą i długą zabawę, jednak nie tego oczekiwałem po tej produkcji. Demon's Souls może odetchnąć, gdyż w temacie RPG na PS3 wciąż stoi twardo na podium.
nie przypadła mi ta gra
do gustu. Wolę gry w stylu Morrowind czy Oblivion
13
Mistrz