Minęły 3 lata odkąd dzielni bohaterowie Genkuro Yoshitsune i Benkei Musashibo obronili popadającą w liczne konflikty Japonię terroryzowaną przez Heishi Clan, pragnący rozpadu państwa i zaprowadzenia nowego porządku.Teraz jednak przeciwnik powoli się odradza przebudowując swoje siły na południu kraju, czyniąc z pomocą armii demonów i tajemniczej siły o nazwie Genkuro jeszcze większe spustoszenie. W powietrzu unosi się konflikt na znacznie szerszą skalę, dlatego też tym razem w walce o wolność kraju pokierujemy aż czwórką wojowników, by po raz kolejny stawić opór bezwzględnemu klanowi Heishi.
Tak zaczyna się historia zapoczątkowana przez Genji na PS2. Trzeba tu dodać, iż w ówczesnych czasach gra stanowiła bardzo grywalną alternatywę dla Onimushy, łącząc klimat eksplorowanych lokacji, urzekający szczególnie nienaganną ścieżką dźwiękową, która wraz z ciekawą fabułą dostarczała kilkunastu godzin beztroskiej zabawy. W zamierzeniach twórców sequel wydany na PS3 miał zachować poziom pierwowzoru, podnosząc go o poziom wyżej poprzez dodanie kilku nowości. Długa przerwa pomiędzy kolejną częścią miała prawo zostać odpowiednio wykorzystana, na co - nie ukrywając - mocno liczyłem. Zawód przyszedł jednak błyskawicznie pokazując zmarnowany potencjał praktycznie na każdej płaszczyźnie.
System walki w action slasherach to podstawa godziwej zabawy. Nauka stale dochodzących kombinacji, odpowiednie reakcje na różne typy przeciwników, czy dopasowanie indywidualnych strategii pod poszczególnych bossów. Załóżmy jednak, że wymienione aspekty są zbędne i wystarczy beztroskie wciskanie dwóch przycisków na zmianę, a gra "sama się przechodzi". Absurdalne czyż nie? A jednak w najnowszym Genji właśnie taka "strategia działania" jest najwyraźniej najbardziej pożądana. Twórcy nie pokusili się o zaimplementowanie ambitnych łańcuchów pomagających w skutecznej masakrze, cieszących przy tym gałki oczne. W zamian każda z postaci ma po jednym słabym, średnim i mocnym ataku (odpowiednio pod kwadratem, kółkiem i trójkątem). I to w zasadzie wszystko. Fajnie co? Spytasz, a gdzie się podziała strategia walki? Większość przeciwników atakuje takimi schematami, że zamiast łapać się za głowę z niedowierzania, wystarczy jeden blok, a następnie błyskawiczna kontra - ot cała filozofia działająca właściwie przez całą grę i to na najwyższym poziomie trudności! Owszem, czasem zdarzają się gorętsze momenty, jednak tutaj do akcji wkracza znany już z "jedynki" Kamui - jest to specjalny pasek energii, który uaktywnia się po zabiciu określonej ilości przeciwników. Kiedy na ekranie pojawi się odpowiedni symbol, za pomocą L1 odpalamy magiczną technikę siejącą spustoszenie w zastępach wroga. W tym czasie ekran przenosi nas na chwilę w zaświaty, czas zwalnia, zaś my za pomocą sekwencji Quick Time Event dokonujemy efektownego mordu - patent wciąż rajcuje, ale to jednak za mało by poprawić reputację bezmózgiej inteligencji wrogów i ograniczonego wachlarza zagrań - szkoda.
Wspomniałem o czwórce bohaterów. Z założenia patent ciekawy, jednak w ostateczności nie sprostał pokładanym oczekiwaniom. Na początku formujemy ekipę składającą się ze znanego już z PS2 Lorda Genkuro i jego przyjaciela Benkeia. Do towarzystwa dołączyła ponadto laska Shizuka oraz bóg wojny z zaświatów Lord Buson, który ostatecznie staje po stronie śmiertelników. W późniejszej fazie, kiedy już skompletujemy załogę, możemy pomiędzy nimi dowolnie przełączać (poszczególne postaci są przyporządkowane pod jeden z kierunków znajdujących się na d-padzie). Dzięki temu mamy do wyboru 4 indywidualne techniki walki, zaś każdy z hirosów ma osobną energię i możliwość rozwoju. Genkuro jest zwinny i błyskawicznie posługuje się kataną, Benkei to powolny czołg, którego 10 metrowa pała do lania pozbawi złudzeń każdego po jednym strzale, laska potrafi przyciągać wroga niczym Scorpion z serii Mortal Kombat a następnie nękać w powietrzu lawiną ciosów, zaś Buson posługuje się demonicznymi mocami w połączeniu z podwójnym ostrzem. Niby fajnie, że mamy prawo wyboru, jednak wszystko i tak sprowadza się do beztroskiego parcia do przodu, zaś wybierana postać zależy bardziej od preferencji wizualnych niż autentycznego gameplayu. Owszem, czasem Benkei rozwali mocniejszą bramę, Shizuka przeskoczy za pomocą "sznurowadła" przez przepaść, ale to naprawdę nieliczne wyjątki.
Oprawa AV ciesząca w "jedynce" to także przeszłość. Nie chodzi już nawet o jakość tekstur, ślamazarną animację postaci, czy bugi takie jak zacinające się w wąskich przesmykach postaci. Mamy tu w miarę różnorodne lokacje: zaczynając od zamku, płonących pagod, opuszczonych wiosek, dalej las pokryty spadającymi płatkami wiśni na tle wodospadu, bezkresne pola na których toczono liczne batalie, czy tereny górzyste. Pytam się zatem: czemu poszczególne miejscówy są do siebie tak podobne? Każdy następny ekran przywodzi na myśl poprzedni, co w błyskawicznym tempie przyprawia gracza o odruchowe ziewnięcie. Jakby tego było mało, kamera bywa jeszcze bardziej irytująca niż w Ninja Gaiden z tą różnicą, że tam można było nią dowolnie manipulować, a tutaj? Zapomnijcie! Gracz jest z góry skazany na statyczne obrazy znacznie ograniczające nie tylko pole manewru, co wielkość pozornie rozległej areny - patent ewidentnie mijający się z dzisiejszą epoką... A co powiecie na mdłą do bólu ścieżkę dźwiękową? Nie żartuję, szczególnie mając w pamięci kapitalny soundtrack z części pierwszej, którego wielokrotnie słuchałem po zakończeniu gry. Dźwięki imitujące ost błyskawicznie doprowadzą największych twardzieli do irytacji, każąc przyciszyć odbiornik...
Może chociaż nowy konflikt rozpoczęty przez klan Heishi uratuję tą pozycję? Też zadałem sobie to pytanie, jednak i w tym aspekcie nikogo nie zaskoczę. Dialogi są płytkie, postaci kierowane przez nas nijakie, brakuje tak naprawdę fabularnego bodźca do pociągnięcia historii do końca - liczy się tylko beztroska rzeź, która nuży w trybie ekspresowym.
Wielka szkoda, że kontynuację bardzo dobrej gry jaką była Genji na PS2 muszę potraktować w ten sposób, ale twórcy nie dali mi żadnych szans na obronę ich racji. Owszem, te ok 10 godzin gry można przemęczyć, ale wyłącznie pod warunkiem, że w temacie slasherów wymęczyliście już wszystko co jest dostępne na rynku, lub po prostu jesteście takimi samymi desperatami jak ja ;). Pozostałym graczom proponuję omijać tą pozycję szerokim łukiem.
Pobieraj gry, filmy, muzykę, erotykę, programy, sprawdź to!
Pobieraj gry, filmy, muzykę, erotykę, programy, bez limitow!
http://polskie.filetap.com
Rapidshare, Netload, Megaupload, Hotfile bez limitów, sprawdz to!
Jedyny taki serwis w polsce!
2
Wtajemniczony