VOD Pogoda Gry Katalog Firm Frazpc.pl Statystyki Stron Forum Hosting Programy Ipla Film Pozycjonowanie

Recenzja gry

Recenzja napisana przez Allusel -- 04-07-2008, 08:02

Oj pamiętam dokładnie jak to wszystko się zaczęło. W sieci pojawiły się pierwsze anonse na temat Haze. Trzeba przyznać, że gorączka i pożądanie były bardzo umiejętnie podsycane. Kampania ogromna, wielkie WOW!, szum, trailery, wywiady z chłopakami z Korn. Na dokładkę na renomę ogromny wpływ miała marka producenta. Autorzy serii TimeSplitters to w końcu nie byle jaka rekomendacja. Co z tego ostatecznie wyszło? Mam nadzieję, że poniższa recenzja da Wam odpowiedzi na najbardziej nurtujące pytania, a zwłaszcza na jedno - czy kupić grę…

Wcielamy się w rolę Shana Carpentera, najemnego żołnierza firmy Mantel. Od początku widać, że coś z nim nie tak. Mimo wspaniałego medykamentu-narkotyku, noszącego wielce kuszącą nazwę Nectar, który żołnierze działający w szeregach wymienionej korporacji mogą zażywać do woli, widzi on złe strony działalności swojej i kolegów z oddziału i nie popada w maksymalne otumanienie. Mam nadzieję, że nie zdradzę za wiele fabuły, jeśli powiem, że z czasem przejdzie on na stronę rebeliantów.

Wspomniany przed momentem Nectar to źródło wielkiej mocy żołnierzy Mantela. Jego zażywanie poprawia parametry życiowe oraz wyostrza zmysły. Wojacy szybciej biegają, są bardziej odporni na rany, lepiej się regenerują oraz dokładniej celują. Są też minusy. Z czasem postrzeganie wojny i rozwałki wśród rebeliantów przestaje robić na nich jakiekolwiek wrażenie, a dodatkowo pojawiają się ataki totalnego braku kontroli nad swoimi działaniami. Wtedy, dla przykładu, przytrafiają się przypadki rzezi wśród kolegów z oddziału, gdyż nie ma kompletnie panowania nad bronią. Minusem jest także to, że to co jest źródłem nadludzkiej siły, wykorzystywane jest przez rebeliantów do wykańczania żołnierzy. Można ich łatwo uśmiercić trafiając w zawór zbiornika z Nektarem, znajdującym się na karku lub zmontować specjalne granaty zawierające narkotyk. Jak widzicie nie ma rozwiązań idealnych. Z punktu widzenia gracza jest to o tyle fajne, że urozmaica grę.

Takie urozmaicenie jest bardzo cenne, gdyż rozgrywka ujawnia cieniutkie SI przeciwników oraz kompanów towarzyszących głównemu bohaterowi. Szczerze mówiąc głupszych wojaków chyba nie widziałem nigdzie indziej. Nie dość, że pchają się pod lufę jak kaczki, to na dodatek stoją potulnie, gdy walimy do nich z wszystkiego co można i podrzucamy im granaty. Niejednokrotnie można się natknąć także na żołnierzy, biorących sobie za cel ścianę! Zresztą nasi nie są pod tym względem lepsi - przeszkadzają i pakują się na linię ognia.

Na szczęście narzędzia walki wypadają wręcz znakomicie. Walka z ich użyciem to czysta frajda, pomijając oczywiście to co napisałem w poprzednim akapicie, czyli kiepskie SI. Niezależnie od tego czy używamy uzbrojenia przypisanego swojej stronie, czy też zabranej przeciwnikom, to zapewniam, że każdy strzał to czysta przyjemność. :) Mówiąc zupełnie poważnie - giwery zostały przygotowane genialnie. Doskonale wyważone, świetnie wyglądają i brzmią. Czego więcej można wymagać?

Niestety podobnych pochwał nie mogę zaserwować pojazdom pojawiającym się na trasie wędrówki głównego bohatera. O ile same modele wykonano dość pomysłowo, o tyle już ich prezencja nie powala. Na naganę zasługują głównie kiepskie tekstury oraz sterowanie. Aaa, jeszcze jedno. Nie ma mowy o wsiadaniu do czego popadnie.

Jeśli miałbym krótko podsumować wygląd oprawy graficznej, to wypadałoby napisać, że jest dobrze, ale nie imponująco. Trochę to dziwne, gdyż moim zdaniem potencjał konsoli nie został w ogóle wykorzystany. Podobnie jak w innych przypadkach, poziom jakości grafiki jest nierówny. Są elementy prześliczne i rzeczywiście imponujące, ale uczucie zachwytu psują takie detale jak skopane płomienie, tekstury, postacie i sceneria pozbawiona detali, a także wiele innych tego typu
rzeczy. Z drugiej strony mamy doskonałą animację, dzięki czemu nawet najbardziej dynamiczne sceny wyglądają znakomicie i nie pojawiają się najmniejsze zwolnienia.

Oprawa audio prezentuje się zdecydowanie lepiej, ale też i nie idealnie. Muzyka jest bardzo klimatyczna (zwłaszcza utwór w menu) i znakomicie ilustruje wydarzenia rozgrywające się na ekranie. Równie przyzwoite są wszelakie odgłosy pola walki oraz wystrzały i eksplozje. Niestety głosy podłożone pod konkretne postacie nie robią już tak piorunującego wrażenia. O zgrozo - nie wiem czy ktoś się zastanowił, albo policzył po ile razy powtarzane są te same kwestie. Po kilkunastu minutach słuchania identycznych sekwencji przychodzi chęć na wymioty. Nie wiem dlaczego tak to rozegrano, ale spokojnie można było nagrać kilka odpowiedników i miksować je w różnej kolejności, żeby ulżyć cierpieniom graczy. Kwestia - "Remember your promise to Merino" - śni mi się po nocach!

Jeśli liczyliście, że jeśli nie singiel, to może chociaż multi da radę, to muszę Was nieco ostudzić. Nic nadzwyczajnego. Rozgrywka może odbywać się lokalnie na podzielonym ekranie lub online. Nie ma tu może wielkiego urodzaju w tryby rozgrywki, ale przynajmniej pojawia się okazja dłuższej bytności w grze niż w opcji singlowej zapewniającej ok. 8 godzin zabawy. Najfajniej jest, gdy za przeciwników bądź też pomagierów mamy żywych ludzi, gdyż kłania się tu ponownie poruszany już temat ubogiego w intelekt SI.

Pierwsze chwile rozgrywki to mieszane odczucia i niepewność w jakim kierunku pójdzie gra, jako całość. Jak dla mnie widać tu sporo elementów z Halo, Half-Life'a i leciutkie echa TimeSplitters. Taka mieszanka wydaje mi się odpowiednia, o ile jest właściwie podana. Niestety w tym wypadku sprawa się nie udała. Największym mankamentem Haze jest to, że jest to produkcja bardzo nierówna. Widać to najlepiej na przykładzie poszczególnych map. Jedne z nich są znakomite, naszpikowane ciekawymi elementami i świeżymi pomysłami, a z drugiej strony pojawiają się nudne i beznadziejnie grywalne wynalazki, które momentami wręcz odpychają. Wystarczy porównać sobie scenę pościgu za olbrzymim transportowcem (dla jasności podkreślę, że piszę tylko o pościgu, bo samo szwendanie się po wnętrzu to już typówka) - napakowana akcją, dynamiczna, świetnie zaprojektowana i pochłaniająca bez reszty - z okropnie oklepaną akcją polegającą na eskortowaniu wyrzutni rakiet przez most. W tym drugim wypadku nuda, standard. Jedzie sobie wielkie bydle i trzeba uważać, aby nie dostać się pod ogromne koła, bo kierowca ani myśli kontrolować, co się dzieje. Sunie bezmyślnie do przodu i nie zwalnia nawet, gdy pojawia się przed nim spory, zaminowany odcinek. Domyślam się, że autorzy chcieli w jakiś sposób wymusić na nas pośpiech i utrudnić nieco zadanie, ale nie zmienia to faktu, że wynik jest bardzo kiepski. Oczywiście takiego „huśtania” pomiędzy kiepskimi i bardzo dobrymi momentami jest więcej, ale nie zdradzę tutaj wszystkiego.

Niestety nie udało się! Tandem Free Radical - Ubisoft zaserwował nam FPSa, który nie jest w stanie sprostać pokładanych w nim oczekiwań. Przecież Haze, może nie wprost, ale jednak był szykowany na pogromcę albo przynajmniej równoważnika Halo. Jeśli jednak wciąż zastanawiacie się nad zakupem tej pozycji, to mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że oceniając całościowo, jest to mocny średniak zapewniający kilka dobrze spędzonych godzin. Ponieważ w bibliotece PS3 niezbyt przelewa się w grach to można się pokusić, jeśli macie wolne środki i nie gracie dla przykładu w Metal Gear Solid 4. ;)
Ocena redakcji
Ocena grafiki:
6.5

Ocena muzyki:
8.0
Ocena grywalności:
7.0

Ocena ogólna:
6.5
  • Ocena artykułu:
    9.0
  • Ilość głosów:
    6
  • Twoja ocena artykułu:
    0.0

Komentarze graczy

Login

Hasło

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się



(opcjonalnie) Tytuł komentarza

Treśc komentarza

Gatunek:Akcja: FPP
Typ:Pudełkowa
Tryb:Single Player/Multi Player
Producent:Free Radical
Wydawca:Ubisoft
Dystrybutor:LEM
Data wydania:
Polska:2008-05-23
Europa:-
Świat:2008-05-20
Ocena redakcji
6.5
Ocena użytkowników
6.7
Twoja ocena gry
0.0
poleć znajomemu
E-Mail:
Wiadomość:
Zmień kod
Wpisz kod:

Podobne gry