Tutaj właśnie najmocniej da się odczuć do jakiej grupy docelowej Tekken 6 uderza w pierwszej kolejności. Po odpaleniu gry na pierwszy plan wysuwa się Scenerio Campaign, będący kolejną już chodzoną bijatyką zapoczątkowaną jeszcze w Tekken 3 za sprawą trybu Tekken Force. Poza zaliczaniem kolejnych misji, będących odpowiednikiem aren dostępnych w trybie 1 vs 1, to tutaj odkrywać będziemy poszczególne lokacje, grywalne postaci do trybu Scenerio Campaign oraz - co najważniejsze - zdobywać trofea, dodatki do Customise (tryb służący do przebierania postaci w rozmaite ciuszki) oraz pieniądze, za które kupimy nowe bajery do swojej postaci. W SC używać możemy dodatkowych broni (dostępnych później także w Versus i stanowiących bardziej ciekawostkę niż istotną zmianę). Ponadto twórcy pokusili się o nadanie nałożonemu ekwipunkowi specjalnych właściwości, jak np. większa szansa na wypadnięcie z zabitego przeciwnika unikatowego przedmiotu, zwiększenie siły zadawanych ciosów czy energii, bądź też dodanie - rodem z rpg - elementali (do każdego uderzenia szansa na zamrożenie, bądź porażenie prądem przeciwnika). Wszystko byłoby fajnie, gdyby nie to, że grywalność kampanii jest mocno wątpliwa. Poruszamy się w pełnym 3d, jednak kiedy dochodzi do konfrontacji system zmienia się niczym w trybie 1 vs 1, co w połączeniu z wirującą na wszystkie strony kamerą staje się średnio grywalne. Na domiar złego większość bonusów odkryjemy tylko poprzez zaliczenie SC, co zajmuje kilka godzin, a i należy wziąć pod uwagę, że nie wszystkich interesuje "fabuła" w bijatyce. Jeśli dodamy do tego ograniczone areny, prowadzące nas za rączkę do samego bossa, grafikę z poprzedniej generacji konsol i monotonię zabawy, to szybko dojdzie do nas, że nawet grupa docelowa w postaci niedzielnych graczy nie będzie zachwycona. Tym bardziej, jeśli pozbawiono nas możliwości przechodzenia kampanii z kolegą (ma to zostać poprawione w nadchodzącym patchu, jednak tylko poprzez rozgrywkę online, co jeszcze bardziej przyprawia o niesmak).
Urban War Zone sugestywnie oddaje batalię pomiędzy zawodnikami na tle zniszczonego przez wojnę miasta |
Jeśli chodzi o pozostałe tryby gry to jest tu absolutny standard znany z wcześniejszych odsłon: Arcade, Ghost Battle, Survival, Time Attack, Team Battle oraz oczywiście Versus i Practice. Walki z konsolowym przeciwnikiem wprawdzie nie stanowią specjalnego wyzwania dla średnio zaawansowanego przeciwnika, lecz z drugiej strony reakcje dają wrażenie bardziej ludzkich. Wracając jeszcze do Practice - tryb ten dostał bardzo ciekawą funkcję, która znakomicie sprawowała się w serii Soul Calibur - teraz możemy w dowolnej chwili zresetować naszą pozycję i powrócić fajterami na środek areny, co oszczędzi nam czasu na wchodzenie do command list w celu doprowadzenia ludzików na środek planszy. Powróciła także możliwość zapisywania walk rodem z Tekken 4, co z pewnością ucieszy wszystkich turniejowiczów nagrywających emocjonujące starcia. Mniej natomiast ucieszy ustawienie w Versus jednego profilu oraz brak możliwości zmiany konfiguracji przycisków w menu - można to zrobić dopiero w trakcie walki, co jest już kompletnym nieporozumieniem zwłaszcza, gdy do konsoli zasiądzie więcej niż dwóch graczy.
Długo oczekiwany tryb Online ruszył z kopyta, błyskawicznie potykając się o własne podkowy. Od premiery nie minęło jeszcze dużo czasu, a już tekkenowi sympatycy dokonali podziału na zwolenników i przeciwników tej formy rozrywki. Po stoczeniu sporej ilości pojedynków online uczciwie przyznaję, że pod tym względem jest różnie i tak naprawdę sporo zależy od szczęścia, aby trafić na "zielone" połączenie (najlepszy ping i mniejsze opóźnienia). Z drugiej strony, jeśli już znajdziemy chętnych do gry, a i lag będzie minimalny, to możemy całkiem sensownie pograć. Do offline wprawdzie jeszcze trochę brakuję, jednak już w grudniu ma się pojawić patch poprawiający rozgrywkę online, co miejmy nadzieję rozwiąże wszelkie wątpliwości odnośnie tej funkcji.
Najnowsza część przyniosła ze sobą aż 40 zawodników, z czego sześciu po raz pierwszy startujących w Turnieju Króla Żelaznej Pięści. Lars, Leo, Bob, Zafina, Alisa oraz Miguel. Każda z nich charakteryzuje się unikalnym stylem walki i prezencją. Mogę śmiało potwierdzić, że błyskawicznie wpasowali się w system Tekkena, jednak oprócz Zafiny, operującej postawami niczym Voldo z Soul Calibur oraz Boba, będącego zapewne ukłonem w stronę amerykańskich graczy, nie wyróżniają się szczególnie na tle starej gwardii. Ciężko póki co ocenić jak wygląda balans postaci. W Tekken DR mocno popracowano nad tym elementem w stosunku do TK5. Tutaj póki co odnoszę wrażenie, że przy starciach turniejowych można - przy dobrym opanowaniu gry - wygrać każdą postacią. Wciąż jednak za wcześnie na ostateczny werdykt, gdyż na dobrą sprawę listę najsilniejszych postaci ostatecznie będzie można zrobić nie wcześniej, niż za pół roku. Na tą chwilę nie można powiedzieć o jakiejkolwiek postaci, że jest przegięta, co miejmy nadzieję utrzyma się już na stałe.
Słodkie panienki, powabne ciuszki oraz rozbudowany tryb Kustomizacji skutecznie złagodzą wzrok po pierwszym zetknięciu z oprawą |
Tekken 6 nie jest już tak innowacyjny jak poprzednicy. Wciąż posiada sporo niedopatrzeń, oprawa wizualna nie doprowadza już do arytmii, muzyka - choć trafnie dobrana do poszczególnych aren, to jednak również nie robi takiego wrażenia jak dawniej, a ponadto twórcy zrobili chyba największy dotychczas ukłon w stronę niedzielnych graczy (co nie musi być wadą, biorąc pod uwagę większość grających, dla których Tekken jest tylko przerywnikiem od innych gatunków gier). Nie zmienia to jednak faktu, że to kolejny nowy Tekken - gra, która będzie katowana do premiery następnej części, dostarczając zabawy czy to casualom, czy hardcorowcom. Tytuł, który z każdą odsłoną wynagradza czas z nią spędzony, a przy tym zawsze oferujący coś nowego (nieskończone możliwości klecenia combosów, nowi przeciwnicy itp.). Do ideału daleko, jednak na swój sposób Tekken 6 jest grą idealną. Nie pozbawioną oczywiście wad, a jednak przyciągającą jak magnes w celu dogłębnego poznania systemu, a następnie niszczeniu coraz większej ilości żywych rywali. Do premiery kolejnej odsłony minie trochę czasu, jednak Namco będzie musiało się solidnie zastanowić w jakim kierunku podążać dalej z serią, gdyż konkurencja nie śpi, zaś historia niejednokrotnie pokazała, że nawet najwybitniejsze serie potrafiły odejść w zapomnienie. Ten stan oczywiście nie dosięgnie nowego Tekkena i miejmy nadzieję, że kolejne w dalszym ciągu będą podnosiły poprzeczkę, czego sobie i Wam życzę.
brak
czegoś nowego,oklepane to co zwykle,tyle ze, wiadomo, grafika lepsza...mnie ogólnie nie powalił
1
Początkujący
szkoda
że flagowy tytuł Playstation trafił na sprzęt konkurencji. Gdyby jeszcze działo się to w obie strony to ok, i gdyby Mass Effect, Gearsy czy Fable pojawiły się na PS3 to byłoby miło
13
Mistrz
Bez szału
Mnie też Tekken 6 specjalnie nie zaskoczył. Oczywiście gra bardzo dobra i co do tego nie mam wątpliwości, jednak żeby "kopara opadła" potrzeba czegoś więcej.
5
GamerStation Team
Namco od zawsze miało słabość do zwierząt, zaś niektórymi można było nawet całkiem sensownie pograć. Podobnie jest w tej części zwłaszcza, że na chwilę obecną balans gry jest bez większego zarzutu.
10
GamerStation Team
Wszystko fajnie, tylko nie rozumiem o co kaman z tymi zwierzętami... :)
5
Ojciec Dyrektor
Wiem, że wyjdę na ignoranta, ale mi osobiście Tekken byłą zawsze obojętny i nie podniecałem się kolejnymi edycjami. Jednak o co chodzi ze zwierzętami sam się chętnie dowiem :D:D
8
GamerStation Team
Zwierzątka to takie zboczenie twórców ;)
5
GamerStation Team
Co poradzić - jedni lubią kobiety, inni panów, a jeszcze inni zwierzątka. Jestem wyrozumiały :):)
8
GamerStation Team