VOD Pogoda Gry Katalog Firm Frazpc.pl Statystyki Stron Forum Hosting Programy Ipla Film Pozycjonowanie

Recenzja gry

Recenzja napisana przez Krelian -- 03-08-2009, 10:10

55 lat na karku w formie komiksów, gier (również wydanych na komórki), książek, a nawet animacji to w skrócie podsumowanie dorobku serii Turok. Graczom przede wszystkim kojarzona z indianinem polującym na dinozaury, eksplorującym przy tym epickie światy, zapomniane przez ludzkość wyspy i spuszczającym hektolitry krwi z nie do końca niewinnych osadników. Z czasem jednak coś poszło nie tak. O ile dwie pierwsze części na Nintendo 64 i PC zachwycały klimatem i bogactwem świata, tak już przy Evolution wspomnienie o równi pochyłej wydaje się za słabe. Potencjał pozostał i wciąż wydaje się niewykorzystany. Przywrócenie dobrego imienia musiało zatem być tylko kwestią czasu. Propaganda Games nie miała łatwo, jednak zadaniu podołali. Z jakim skutkiem na tle poprzedników? Całkiem dobrym, jednak nie obyło się bez klasycznego „ale”...

Gra ma sporo zalet przeplatanych wadami, potrafi wciągnąć na długie godziny, a jednak nie każdy będzie w stanie ją docenić. Często pojawiają się wątpliwości, czy kontynuowanie przygody ma sens, jednak uzbrojenie się w cierpliwość przy pierwszych minutach obcowania może zaprocentować. Zacznijmy jednak od początku.

Mocnym atutem już na wstępie okazuje się fabuła. Wspominam na wstępie, gdyż od początku znamy swój cel, główne założenie misji i zło czające się w miejscu naszego przeznaczenia. Już ten fakt mocno nakręca do działania i chęci skopania największego oprycha. Zanim jednak rozwinę tą kwestię muszę wspomnieć, że historia przedstawiona w nowym Turoku nie ma nic wspólnego z fabułą poprzedników. Miejsce akcji przeniesiono w odległą przyszłość, w której podróżowanie po najodleglejszych galaktykach jest prostsze niż wyjście po bułki do sklepu. Nie zabraknie oczywiście dinozaurów w najrozmaitszych odmianach, jest dżungla i inne wymyślne stwory, których zdradzać tu nie zamierzam. Są one jednak w pewnym sensie tłem pod fabułę. Wcielamy się bowiem w postać Josepha Turoka – byłego członka legendarnego teamu bezwzględnych najemników znanych jako Wolf Pack. Teraz zaś jako nowo powołany, elitarny komandos grupy Whiskey Company, musimy powstrzymać Rolanda Kane’a – naszego mentora w brutalnym posługiwaniu się nożem i łukiem – odpowiedzialnego za liczne zbrodnie wojenne. Łatwo nie będzie już w pierwszych minutach gry, gdyż nasz statek zostaje zestrzelony, połowa ekipy ginie, zaś druga zostaje rozdzielona. My zaś znajdziemy się na niezbadanej dotąd przez cywilizację wyspie zamieszkiwanej przez dinozaury, na której – jak się okazuje – Kane wraz ze swoją liczną armią wybudowali potężne bazy służące do eksperymentów genetycznych. Brzmi ciekawie i tak też wygląda to od początku. W tym miejscu jednak muszę wytknąć fabule zbyt powolny rozwój wydarzeń i pewien niedosyt w końcówce, wynikający z małego rozwinięcia wątków mających miejsce na planecie. Tym bardziej, że gra jest stosunkowo długa, ale wyłącznie przy założeniu, że przygodę rozpoczniemy od poziomu Hard, a później zatopimy się w Inhuman – wybór niższych poziomów trudności mija się tutaj z celem.

Oprawa A-V to kolejny element wywołujący mieszane odczucia. Mocniejszą stroną jest zdecydowanie ścieżka dźwiękowa. Zaryzykuje nawet stwierdzenie, że jest jedną z lepszych, jakie ostatnimi czasy słyszałem w FPSach w czym utwierdza mnie częste odsłuchiwanie soundtracku niekoniecznie w trakcie zabawy z grą. Do tego dochodzą odpowiednio dobrani aktorzy, co przekłada się na udany voice – acting. Miejscami wprawdzie drażnią teksty wygłaszane przez członków załogi, ale całościowo trzymają poziom.

Wizualia już nie nastrajają tak optymistycznie. Owszem, mamy tu olbrzymie tereny do eksploracji. Jest różnorodnie i nie możemy narzekać na nudę. Dżungla zaskakuje z każdą kolejną minutą swoim ogromem i złożonością, zwiedzimy także mroczniejsze zakamarki wyspy przy zmiennych warunkach pogodowych, kręte i ciasne jaskinie, opuszczone przez naukowców bazy obwarowane komandosami Kane’a, a jednak wciąż będziemy odczuwać niedosyt spowodowany niewykorzystaniem w pełni potencjału Unreal Engine 3. Animacja dinozaurów nie zawsze trzyma poziom – potrafią zaciąć się na ścianie usłanej z drzew i krzewów. Brakuje także większej różnorodności ludzkich przeciwników – przez większą część gry – podobnie jak w F.E.A.R. – napotkamy praktycznie jeden typ żołnierzy (zmieniają im się tylko bronie), co z czasem może mocno znużyć, jednak dzięki urozmaiceniu dinozaurów ten aspekt nie razi tak mocno. Razi za to jasna poświata towarzysząca naszemu bohaterowi i kompanom – element zbędny, do którego trzeba niestety przywyknąć.

Nie można nie zatrzymać się dłużej przy temacie broni. Tutaj na brak różnorodności już nie można narzekać: pistolet, shotgun, karabinki, wyrzutnie rakiet, gatling gun, granaty, snajperka, miotacz ognia, porozmieszczane w bazach działka, granatniki – ilość jak widać imponująca. Do tego każda z wymienionych broni posiada alternatywne właściwości (np tłumik w przypadku pistoletu, czy skumulowana ilość energii w przypadku granatnika), a ponadto możemy trzymać w rękach dwie różne giwery (np pistolet i shotgun) odpalane jednocześnie. Wszystko fajnie, ale po dłuższej sesji z grą można dojść do wniosku, że bronie są źle wyważone. Nie da się tego inaczej wytłumaczyć, skoro najlepszą bronią na ludzi w otwartej walce są karabiny automatyczne, które pojawiają się w początkowej fazie gry, zaś później dostęp do nich jest mocno ograniczony. Shotgun z kolei wydaje się bezużyteczną pukawką nawet w bliskim starciu – jest po prostu za słaby, zaś jedyne sensowne wykorzystanie ma miejsce w połączeniu z flarą. Podobnie wygląda to w przypadku granatnika, najlepiej sprawdzającego się na czarną godzinę w walce z bossami. Często po prostu jest tak, że idąc dalej dostajemy coraz słabsze, bądź mocne lecz nie do końca praktyczne uzbrojenie, co ma prawo zirytować niejednokrotnie. Dodam jeszcze, że w przypadku potyczki z gadami w otwartej walce, naszą najlepszą bronią jest ...nóż. Trochę to śmieszne, że kilkukrotnie większe od nas stworzenia padają po automatycznych Quiet Kills. Z drugiej strony owy element znacznie lepiej sprawdza się na ludziach.

Tutaj dochodzimy do dwóch pominiętych wcześniej broni: noża i łuku, dzięki którym skutecznie możemy rozbić większą grupę przeciwników bez wywołania alarmu. Oczywiście możemy iść „na jana”, jednak gra oferuje wiele spotów, które aż proszą nas o bezszelestne wysprzątanie terenu. W przypadku łuku wystarczy dokładne namierzenie, by jedna strzała (również ognista) skutecznie zdjęła wroga. Nóż posłuży z kolei do cichego podkradnięcia się do zajętego strażnika – po naciśnięciu przycisku ataku włączy się automatyczna sekwencja brutalnego wykończenia wroga, która zwłaszcza na początku robi naprawdę mocne wrażenie. Nie ma się czego zresztą dziwić, skoro Joseph został wyszkolony na bezwzględnego zabójcę, co do którego nawet kompani z oddziału mają wątpliwości.

Wspomniałem wcześniej od rozpoczęcia rozgrywki na poziomie Hard nie bez kozery. Inteligencja wrogów bywa chwiejna. Zarówno ludzie jak i dinozaury zdecydowanie lepiej radzą sobie w większych grupach, a miejsc takich – na nasze szczęście – jest zdecydowana większość w grze. Gorzej, gdy dojdziemy do jaskiń, w których dinozaury mają ograniczone pole manewru i ewidentnie zaprogramowaną ścieżkę poruszania – dochodzi wtedy do nieporozumień w postaci nagłego odwrotu od naszego bohatera. Skoro już o walce ze zwierzętami mowa to miło, że postarano się o wprowadzenie QTE. Odpalają się w momencie, gdy dinuś przewróci Turoka na glebę i dochodzi do bezpośredniej konfrontacji – żeby przeżyć należy wciskać określoną na ekranie sekwencję przycisków w jak najszybszym czasie. Bajer sprawdza się wyśmienicie i niejednokrotnie doprowadza do silniejszego bicia serca, co odnotowuję na plus.

Wątpliwości jak widać nie brakuje. Do gry trzeba się przekonać, gdyż elementów zasługujących na poprawę uświadczymy sporo. Z drugiej strony, jeśli w końcu pogodzimy się z niedociągnięciami, to czeka nas przyzwoita przygoda, zaś czas z nią spędzony nie będzie godny pożałowania. Do tego zawsze można spróbować swych sił w trybie multiplayer do 12 graczy jednocześnie, choć ten element mógł zostać bardziej rozbudowany. Turok jest zupełnie inny od poprzedników, zdecydowanie lepszy od Turok: Evolution, ale też nie zdobędzie miana gry ponadczasowej jak pierwsze dwie części. Fani z pewnością przebrną do końca przygody, nie obeznani z serią mogą mieć wątpliwości, lecz nie zmienia to faktu, że trzeba namacalnie sprawdzić ten tytuł, gdyż po prostu na to zasługuje.
Ocena redakcji
Ocena grafiki:
7.5

Ocena muzyki:
9.0
Ocena grywalności:
7.8

Ocena ogólna:
7.8
  • Ocena artykułu:
    8.5
  • Ilość głosów:
    5
  • Twoja ocena artykułu:
    0.0

Komentarze graczy

Login

Hasło

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się



(opcjonalnie) Tytuł komentarza

Treśc komentarza

turok 1

21-11-2009, 18:42:58

był dla mnie szokiem na PC Celeron 366 z Voodoo Banshee :)

Podaj powód: Wyślij
Anuluj
Na pewno usunąć tą wypowiedź ? Tak | Nie
Avatar gracza cacodemon
13

Mistrz

Pobieraj gry, filmy, muzykę, erotykę, programy, sprawdź to!

18-10-2009, 08:31:15

Pobieraj gry, filmy, muzykę, erotykę, programy, bez limitow!

http://polskie.filetap.com

Rapidshare, Netload, Megaupload, Hotfile bez limitów, sprawdz to!

Jedyny taki serwis w polsce!

Podaj powód: Wyślij
Anuluj
Na pewno usunąć tą wypowiedź ? Tak | Nie
Avatar gracza tylko_teraz
2

Wtajemniczony

1
Gatunek:Akcja: FPP
Typ:Pudełkowa
Tryb:Single Player
Producent:Propaganda Games
Wydawca:Disney Interactive Studios
Dystrybutor:CD Projekt
Data wydania:
Polska:2008-02-14
Europa:2008-02-14
Świat:2008-02-14
Ocena redakcji
7.8
Ocena użytkowników
7
Twoja ocena gry
0.0
poleć znajomemu
E-Mail:
Wiadomość:
Zmień kod
Wpisz kod:

Podobne gry