Przeglądając zasoby PS Store oraz zapowiedzi tego co ma się na nim w najbliższym czasie ukazać, zwracam uwagę, na rozmaite zakręcone produkcje, które niekoniecznie trafiają w główny nurt i sprzedają się w milionowych nakład. Ciekawi mnie, jakimi torami porusza się ludzka inwencja i niezmiernie cieszę się, że osobnicy decydujący o wpuszczeniu gry do sprzedaży na konsoli PS3, mają na tyle fantazji, aby pozwolić zaistnieć rozmaitym dzikim pomysłom i kompletnie pokręconym produkcjom. Mieliśmy już Linger in Shadows, przygotowany w dużej mierze przez naszych rodaków, później pozwoliłem sobie na zakup Noby Noby Boy, a tym razem mój wybór padł na .detuned, który to został wyceniony na 2.99 dolara lub na okrągłe 10 zł w przypadku europejskiej wersji PS Store.
Całkowicie pokręcony klimat z pewnością nie jest dla każdego. |
.detuned – wypadałoby powiedzieć, co to w ogóle jest, bo z pewnością słowo gra nie przystaje do tej produkcji w żadnej mierze. Jest to coś na kształt interaktywnej demonstracji. W każdym razie, producenci chcą, aby mówić o ich dziele, że jest to interaktywny wizualizer muzyczny. Urocze prawda? Od razu na wstępie jedna uwaga – nie powinniście w tym momencie wyobrażać sobie aplikacji, wyświetlającej na ekranie w rytm muzyki rozmaitych wizualizacji, rozbłyskujących światłem bąbli, spiral, czy innych cyfrowych robali. Nie, nie, nie i jeszcze raz nie.
Centralnym obiektem tej wizualizacji jest mężczyzna odziany w czarny garnitur oraz krzesło na którym sobie siedzi. Otoczenie to iście narkotyczna wizja – odziani na niebiesko mali faceci, delfin, czy też gigantyczna gumowa kaczka. Działać możemy w dwóch trybach – demonstracja oraz interaktywna zabawa, czy też eksperymenty z postacią głównego bohatera, do czego podkładem może być domyślna lub własna muzyka.
Facet na krześle, czyli główny bohater całej zabawy :) |
Do wykonania są zdefiniowane z góry akcje – jak choćby przemienianie głowy bohatera w grzyb, łeb słonia, balon i nadmuchiwanie jej do odpowiednich rozmiarów, można też zerwać się z siedzenia, aby wykonać przebieżkę dookoła, itp. Dopuszczalne są też całe sekwencje wymienionych wcześniej lub jak kto woli combosy. Nie ma tu grama czynności, która zbliżałaby się choć na milimetr do rzeczy, które zwykliśmy określać mianem sensownych. To w zasadzie stanowi sedno zabawy. Odkrywanie w tym bezsensownym klimacie nowych elementów. Muszę powiedzieć, że .detuned ryje beret…
Używając przycisków w kombinacji ze strzałkami kierunkowymi, uzyskujemy dostęp do wszystkich trybów. Praktycznie w każdej z nich możemy dodać efekty, które włączamy wciskając przycisk L2 i R2, a prawą gałkę wprawiamy je w działanie. Ot i cała filozofia. Część z efektów można zaliczyć “na pałę", wciskając przyciski całkowicie przypadkowo ;)
Rundka dookoła krzesła :) |
Z drugiej strony, ta cała dziwaczność jest też jedyną atrakcją tej produkcji. Dokładnie rzecz ujmując – odkrywanie nowych i pokręconych kombinacji jest całą rozrywką, jaką ma do zaoferowania .detuned. Ta "gra" nie potrafi funkcjonować bez ingerencji gracza (oczywiście poza trybem demo). Gdy się bawimy swoją muzyką, a nawet częściowo w nią ingerujemy jest całkiem zabawnie. Nie ma tu obsługi zewnętrznych aplikacji, nie ma powtórek, opcji zapisywania swoich wyczynów do późniejszej prezentacji – nic z tych rzeczy. Generalnie wszelkie dostępne akcje są do wykonania w trakcie pojedynczego utworu i to całkiem niedługiego. Gdy już je zaliczymy, to nie ma nic innego do roboty. Trofea sypią się niemal jedno za drugim i zrobienie 100% to tylko formalność, gdyż pucharki wpadają niejako przy okazji. Po tym wszystkim nastaje koniec. Nie ma powodów, aby powracać do .detuned.
Temu jegomościowi można nadmuchać głowę! |
Graficznie gra nie powoduje opadu szczęki, ale myślę, że taka pomylona koncepcja była celem twórców. Trzeba przyznać, że panuje tu odpowiedni klimat. Co do tematu muzyki. Hm, dostępny utwór jest, jaki jest – o gustach się nie dyskutuje. Ponieważ każdy może podstawić tu sobie swoją własną muzykę, to myślę, że będzie tyle soundtracków ilu odbiorców .detuned, czyli jak mówi jeden z moich złośliwych kolegów – niewiele :)
Nie wiem, czy taki był cel producentów, ale brak tu jakiejś większej ambicji, albo może zabrakło pomysłu, jak to ogarnąć w całości i do czego wykorzystać. To co mogło być całkiem fajną aplikacją, stało się ekstrawaganckim programikiem dla ludzi, którzy nie mają aktualnie co zrobić z kilkoma złotymi i poszukują zakręconego produktu. Przeliczając jednak cenę na długość rozgrywki, to jednak wychodzi dość drogo. Za 2-3 minutową zabawę płacimy 10 zł :)
?
Co to w ogóle jest, i do czego ma posłużyć współczesnemu graczowi. Ni to gra, ni to film, ni to equalizer. Gdyby koleś tańczył w rytm włączonej na konsoli muzyki, to można jeszcze powiedzieć o czymś kreatywnym . jeżeli ta gra byłaby możliwa do pobrania za darmo z PSN to ośmieliłbym się określić ją mianem sensownej, lecz tak raczej nie będzie. ...
5
Rozmowny