Siedem lat oczekiwania w niepewności, kilogramy obgryzionych paznokci, maniakalnego żyłowania prędkości … to nie przypadek, że właśnie teraz, po tak długim okresie, najnowszy Wipeout wylądował na konsoli stacjonarnej, by już przy pierwszym zakręcie zmieść z powierzchni ziemi wszystkich tych, którzy wątpili w potęgę króla future racerów. Seria od zawsze wyróżniała się na tle innych przepychem fajerwerków graficznych, doskonale przy tym współgrając z ultradźwiękową prędkością i elektroniką, która dodatkowo napędzała i tak już sporą dawkę adrenaliny. Nie przez przypadek również gra pojawiła się na PS3, gdyż jest to na tą chwilę jedyna konsola, która potrafi udźwignąć ciężar efektów w niej zawartych, co w połączeniu z przejściem w HD nie mogło zawieść. Czy warto zatem było czekać latami? Fusion na PS2 odstawał lekko od trylogii, stąd nutka niepewności miała prawo wtargnąć się do serc niedowiarków. Rezultat końcowy okazał się jednak zgoła odmienny od wygłaszanego przez malkontentów, czemu zachęcam przyjrzeć się bliżej.
Na wstępie trzeba obowiązkowo wspomnieć, że Wipeout HD to nie do końca nowa gra. Zarówno ścieżka dźwiękowa, jak i wszystkie dostępne w niej trasy pochodzą z Wipeout Pulse oraz Wipeout Pure, które pierwotnie wyszły na przenośną konsolkę PSP. Myli się jednak ten kto twierdzi, że twórcy w ten sposób poszli na łatwiznę, wydając grę bez większych nakładów i chęci. Przejście z malutkiego ekraniku w pełne HD sprawia, że gra zmienia swoje oblicze nie do poznania, tworząc zupełnie świeży twór. Zacznijmy jednak po kolei.
Wipeout HD to kolejna już gra z serii arcade’owych future racerów. W omawianej tu części będziemy ścigać się na 8 zróżnicowanych i starannie wyselekcjonowanych torach, które dostarczą Wam odczuć, jakich ciężko doszukać się u konkurencji. Oprócz wyboru tras, dostaniemy także różnorodne klasy statków kosmicznych takich jak Feiner, Quirex, Piranha i inne. Każdy z nich różni się oczywiście poza samym wyglądem kilkoma parametrami, takimi jak: szybkość, zwrotność, a także wytrzymałość i przyspieszenie. Jest w czym wybierać zwłaszcza, wraz z zaliczaniem kolejnych torów, znajdujących się w poszczególnych kampaniach na złoto.
O samych trybach można pisać poematy. Rozmach poszczególnych tras, nieprzeciętna prędkość, a przede wszystkim ambitny poziom trudności sprawi, że przy grze z czasem zostaną już tylko hardcorowcy. Osobiście w pozycjach tego typu nie uznaję tego za wadę, choć ostatnio i tutaj dało się odczuć „rozluźnienie zwieraczy” poprzez zaimplementowanie kolejnej aktualizacji, tym razem opatrzonej numerem 1,20. Sama łatka obniża znacznie wymagany na złoto czas, co najwyraźniej jest spełnieniem prośby na łkanie i rozpacz powodowaną przez casuali. Tryby? Standardowy Time Trial, rozmaite wyścigi o pierwsze miejsce, Speed Lap, polegający na przejechaniu siedmiu okrążeń i ściganiu się z własnym cieniem, masowa rozwałka wrogich bolidów i Zone Mode, o którym więcej za chwilę.
Na osobną uwagę zasługuje także tryb Online. Jest on nie tyle ciekawy przez wzgląd na możliwość grania z żywymi graczami, co przez niemożliwie wręcz ostre pojedynki i walka o każde Trofeum. Nie ma tu miejsca dla żółtodzioba, jednak nie należy się przejmować. Granie w singlu zapewnia wystarczająco atrakcji do podrasowania swoich umiejętności.
Oprawa audio - wizualna w niewielu grach nie tyle powinna wyglądać na poziomie, co wręcz jej obowiązkiem jest, aby każdy element idealnie ze sobą współpracował, tworząc swoistą harmonię i pozwalając odpłynąć graczom do innego wymiaru. Od czasów Amplitude, gdzie każdy element graficzny idealnie współgrał z czystym dźwiękiem i rytmiką sukcesywnie zwiększającą prędkość, zmniejszając jednocześnie pole widzenia, żadna inna gra, aż do odpalenia Wipeout HD nie oferowała takiego nasycenia efektów przy jednoczesnym pobudzeniu tylu zmysłów. Grafika to istna siekiera,
która w mig wywoła uczucie, porównywalne z wsadzeniem igły i wierceniem nią w oczodołach przy akompaniamencie bryzgającej krwi. Nie przesadzam. Ostrość szczegółów, kokpitu, czy nawet pilota siedzącego za sterami kosmicznego bolidu wypali Wam ogromną rysę w głowie z wrażenia. To jednak naprawdę nic przy muzyce która nam towarzyszy. Rozmaite odmiany trance, czy progressive instynktownie pobudzą do wyścigu nawet największych przeciwników arcade'owej gonitwy. Dodając do tego możliwość wrzucania własnej playlisty, gra za każdym razem będzie dla nas zupełnie unikalnym doświadczeniem.
Tak to mniej więcej wygląda. Ścigamy się na poszczególnych torach, zdobywając przy okazji rozmaite bonusy, na które składają się m.in. rozmaite działka, zasłony czy autopilot i osiągając w specjalnych punktach przyspieszenie, a także możliwość obracania maszyny w powietrzu, uzyskując przy tym cenne sekundy. Występujące w grze tryby, choć bardzo grywalne, to jednak z czasem odejdą w zapomnienie. Twórcy mając tą świadomość wrzucili nam wspominany już Zone Mode, by dodatkowo zmobilizować nas do treningu. Skromnie mówiąc, jest to jedna z najbardziej hardcorowych opcji, jakie było mi doświadczyć w grach komputerowych. Po odpaleniu wyścigu zostajemy przeniesieni na wybraną arenę, gdzie lecimy sami. Nie musimy się z nikim ścigać, ani nie goni nas czas. Na czym więc polega haczyk? Otóż jesteśmy zupełnie pozbawieni możliwości hamowania pojazdu, a co najlepsze i jednocześnie doprowadzające do orgii barw i dźwięku wylewających się z ekranu, to fakt, że z każdym kolejnym okrążeniem nasz statek przyspiesza. Choćbym nie wiem jak mocno się silił to i tak nie opiszę tego, co się dzieje przy prędkości powyżej 50 okrążeniu i kolejnych. Adrenalina osiąga tutaj apogeum, nie pozwalając rozluźnić rąk trzymających pada, a w dodatku jesteśmy zahipnotyzowani ogromem efektów migających na ekranie.
Dopiero tutaj właśnie widać w pełni możliwości PS3. Gra przy horrendalnych prędkościach praktycznie nie zwalnia, przechodząc jednak sprytnie na niższą rozdziałkę bez straty na jakości z prostego powodu - ludzkie oko nie jest w stanie wychwycić detale przy tak szybko przesuwającym się ekranie.
Poszczególne tryby gry, hardcorowe podejście do tematu, bezbłędna oprawa A-V w połączeniu z Online i Zone stawiają grę Wipeout HD na najwyższej półce nie tylko wśród future racerów. Bez zająknięcia o każdej porze dnia i nocy mogę wykrzyczeć, że jest to jedna z najlepszych gier na PS3, dla której warto kupić maszynkę Sony. Jeśli wciąż macie jakikolwiek opór to wiedzcie, że na PS STORE (bo tylko w taki sposób można ją zakupić) kosztuje zaledwie 65 zł, co przy tej klasie wydaje się budżetem na lizaka dla 5 latka. W oceanie zalet, znalazłem właściwie jeden szkopuł, który na szczęście nie dotyczy każdego. Gra z całą pewnością nie jest stworzona dla osób słabych psychicznie. Może wydawać się to śmieszne, ale przez dłuższy czas odwlekano datę premiery z powodu rozmów na temat sporej ilości efektów i związanym z tym ryzykiem epilepsji. W końcu jednak się zdecydowano, ale jawnie ostrzegam - gra autentycznie potrafi zrobić spory mętlik w głowie po dłuższej sesji.
Panowie ze studia Liverpool wspięli się ponad wyżyny. Zaserwowano nam produkt niemal pod każdym względem idealny. Grywalność, oprawa, żywotność, genialne tryby i niewiarygodnie niska cena - czego chcieć więcej? Mi w zupełności wystarczy do wystawienia grze maksymalnej noty. Patrząc jednak trzeźwo na ten produkt, trzeba wziąć poprawkę na wymienione niedogodności, stąd ocena musi być taka, jak widać powyżej.
zone mode 4eva
gietek: jeśli lubisz serie Wipeout to możesz być pewny, że się nie zawiedziesz. Jak już napisałem w tekście, ta gra zmienia oblicze o 180 stopni na dużym ekranie, no i ten tryb ZONE MODE który uzależnia z miejsca. Nie ma się co zastanawiać :).
10
GamerStation Team
Wipeout
Przymierzam się do tej gry jak pies do jeża. Mam Wipeouta na PSP i bardzo mi się podoba, ale... no właśnie. Ale mam już na PSP. Po co mam płacić drugi raz za to samo? Tym bardziej, że 65 zeta to wcale nie tak mało...
3
TW (Tajny Współpracownik)
RE: Wipeout
Jak dla mnie za trudna, chociaż poziom trudności poleciał już nieco w dół, po ostatnim patchu.
8
GamerStation Team