Przepis na łatwą kasę - wrzucamy do jednego pudełka dwie kultowe gry, podkręcamy grafikę pod dzisiejsze standardy, dodajemy trofea, zaś resztę pozostawiamy bez zmian. Po co się męczyć, skoro i tak się sprzeda, czyż nie? A jeśli jeszcze dodamy do tego nowych w temacie, to już w ogóle sukces gwarantowany! Mając tego świadomość długo opierałem się przed sięgnięciem po God of War: Collection, skoro z God of War I i II wycisnąłem wszystkie soki jeszcze na PS2. To nic, że obie części są klasą samą w sobie, skoro cały czas nasuwało się pytanie: czy wydać po raz kolejny pieniądze na coś, co zna się od podszewki? W końcu jednak uległem, oddając się przygodom Kratosa w nie mniejszym stopniu niż kilka lat wstecz, ciesząc na nowo wszystkimi elementami rozgrywki. W pewnym stopniu na moją decyzję wpłynęła zapowiadana niedługo premiera God of War III, lecz jak się okazało już w trakcie sesji, nie był to kluczowy argument. Czy zatem było warto? Zanim jednoznacznie odpowiem na to pytanie wypadałoby przybliżyć czym jest God of War i skąd wziął się fenomen kolejnych części. Nieutraszony Kratos |
Z czym to się je?
God of War Collection to tak naprawdę God of War I i II z PS2, którym poprawiono grafikę i dodano kilka elementów mających przykuć uwagę szczególnie wśród obeznanych w temacie. Czym z kolei jest GoW dla osób, które jeszcze nie miały okazji spróbować? To pierwszoligowy action slasher w klimatach Starożytnej Grecji, opowiadający przygody Kratosa - byłego dowódcy spartańskiego - który pod wpływem pewnych wydarzeń zawarł z bogami olimpijskimi układ, na mocy którego musi rozprawić się z bogiem wojny Aresem.
Nie jest to jednak takie proste, gdyż aby tego dokonać należy odnaleźć pilnie strzeżoną Puszkę Pandory, a i samo dokonanie tego czynu nie rozwiązuje ostatecznie sprawy. Druga część z kolei skupia się na Kratosie i jego żądzy zemsty na Zeusie, który czując zagrożenie ze strony nowego rywala zasiadającego na Olimpie, zsyła na niego śmierć.
Dla Kratosa jednak nawet piekielne czeluści Hadesu wydają się rodzinnym piknikiem na łące, o czym przekonają się wszyscy, którzy w niego zwątpili. Więcej szczegółów odnośnie GoW II możecie przeczytać w naszej recenzji.
Piekielne stwory |
Zasady rozgrywki sprowadzają się do eksplorowania zapierających dech w piersi starożytnych lokacji, ćwiartowaniu zastępów wroga, a przy tym rozwiązywaniu sporej liczby zagadek. Nie zabraknie przy tym licznych elementów platformowych, rozwijania paska życia, magii, a także siły poszczególnych broni, które zdobędziemy w różnych miejscach gry. Do tego dojdą różnorodne umiejętności pomocnicze jak choćby spowalnianie czasu, uniki, odbijanie ataków, podwójny skok, bądź latanie. Element walki - będący kluczowym aspektem wszystkich slasherów - jest wykonany na wysokim poziomie. Wraz z postępem gry, Kratos będzie uczył się rozmaitych technik, skutecznie skracających natrętom głowę oraz pozostałe kończyny. Jest to o tyle istotne, że pełne wykorzystanie wachlarzu zagrań poznacie dopiero przy najwyższych poziomach trudności, dających pełną satysfakcję z rozgrywki.
Co nowego?
Wydawać by się mogło, że tak niewiele, a jednak tytuły zawarte w GoW Collection mają to szczęście, że same bronią się swym geniuszem, pozwalając wracać do siebie każdemu. Ścieżka dźwiękowa pozostała bez zmian - czytaj: genialnie nastraja do walki, jednocześnie w mgnieniu oka wciągając w świat Starożytnej Grecji. Najbardziej widoczną zmianą jest oprawa graficzna. Z ciekawości odpaliłem niedawno obie części na telewizorze CRT na PS2 i nie przesadzę ze stwierdzeniem, że oprawa nawet pomimo kilku lat na karku wciąż robi wrażenie. Teraz jest jeszcze intensywniej (grafika podciągnięta pod 720p i płynne 60 klatek), choć nie jest to szczyt na który wspiął się Uncharted 2, czy choćby GoW III Demo. Jest to jednak widoczny skok jakościowy, który faktycznie przekonuje do siebie po raz kolejny. Postać Kratosa, przeciwników oraz odwiedzane lokacje biją po gałkach ocznych swoimi szczegółami jeszcze mocniej, choć znalazła się tu niemała rysa której nie sposób przemilczeć - wstawki filmowe potraktowano po macoszemu, przez co widać sporo niedociągnięć z czasów PS2.
Najlepsza w jaką kiedykolwiek grałem
God of War jest najlepszą grą w jaką kiedykolwiek grałem. Kiedy pierwszy raz zagrałem w God of War na PS2 a był to rok 2005 to grałem non stop ok 15 godzin. Nie mogłem się oderwać. To samo był z dwójką w 2007. Jest to gra dla której warto kupić PS3. Jest tak genialna, że nie da się tego opisać trzeba w nią zagrać. A wypuszczenie tej gry odświeżonej na PS3 było strzałem w dziesiątke przez Sony.
13
Mistrz