VOD Pogoda Gry Katalog Firm Frazpc.pl Statystyki Stron Forum Hosting Programy Ipla Film Pozycjonowanie

Recenzja gry

Recenzja napisana przez Krelian -- 10-08-2009, 11:50

Tematyka Feudalnej Japonii w grach zaczęła być eksploatowana jeszcze w czasach 8 bitów, a mimo to wciąż odnoszę wrażenie nienasycenia gatunkowego. Jeśli skupimy się na obecnej generacji, to tytułów w najbardziej optymistycznym wariancie znajdziemy w ilości dającej policzyć się na palcach jednej ręki. Inna sprawa, że jeśli już pojawi się gra w klimacie, to można być niemal pewnym, że spełni oczekiwania. Ninja Gaiden Sigma robi to z nawiązką, a przy tym daje upust hardcorowym napaleńcom, nie tylko nastawiając na beztroską rzeźnię, co pomyślunek i kształtowanie indywidualnych strategii działania.

Gra pierwotnie wyszła na konsolę Xbox 5 lat temu, a jednak pokuszono się odświeżyć ją na Playstation 3. Jest ku temu kilka powodów, a i nie każdy z perspektywy czasu wydaje się słuszny. Trzeba jednak wiedzieć, że dzięki tej decyzji dostaliśmy jeden z najbardziej wymagających action slasherów na konsole w historii, mogący spokojnie konkurować z takimi gigantami jak Devil May Cry, Ninja Blade, czy God of War.

Fabuła jak to zwykle bywa w tego typu produkcjach do ambitnych nie należy, będąc tak naprawdę tłem do szatkowania kolejnych hord przeciwników. Wcielamy się w postać Ryu Hayabusy (znanego fanom bijatyk z serii Dead or Alive) w momencie ataku na jego wioskę przez potężnego samuraja Doku, próbującego odebrać strzeżony skarb, jakim jest legendarny miecz Dark Dragon Blade. W momencie, kiedy orientujemy się w sytuacji, nasza wioska jest już doszczętnie zniszczona, zaś początkowe starcie okazuje się tylko początkiem tego, co czekać nas będzie przez kolejnych kilkanaście rozdziałów gry, gdzie głównym celem obok wypruwania flaków będzie odzyskanie miecza oraz pomszczenie bliskich.

Klimat obecny w Ninja Gaiden ma swoje dobre i złe strony. Pod względem czystego gameplayu i radości czerpanej z zabawy nie można się przyczepić. W tym miejscu jednak bardziej chodzi o sam klimat Feudalnej Japonii. Początek robi ogromne wrażenie, pieszcząc zmysły efektownie zaprojektowanymi lokacjami na tle jaskiń, pagod i opadających jesiennych liści, co w konfrontacji z pojawiającymi się wrogimi ninja pozwala na pełną immersję z otaczającym nas światem. Szybko jednak okazuje się, że Ninja Gaiden odchodzi od klasycznego przedstawienia epoki, serwując nam najpierw latające statki, później żołnierzy strzelających z czego popadnie, czy przeciwników bardziej pasujących do klimatu s-f. Uczciwie przyznam, że długo zabierałem się za przełknięcie takiego połączenia (równoległe epoki w Onimushy 3 były bardziej zjadliwe), jednak ostatecznie przekonał mnie właśnie system połączony z ambitnym poziomem trudności. Wspomniałem o tym, gdyż nie każdy będzie w stanie przetrzeć pierwsze szlaki, jednak później aspekt ten całkowicie odchodzi w niepamięć. Pozostała reszta już nie ma w tym miejscu prawa się przyczepić, błyskawicznie chłonąc serwowaną historię.

System walki jak już wspomniałem pomimo upływu lat wciąż jest najbardziej rozbudowanym w gatunku. Niewątpliwy wpływ na taką kolej rzeczy miało Tecmo, posiadające spore doświadczenie w tworzeniu bijatyk z serii Dead or Alive. Technik, które może opanować Hayabusa jest skromnie mówiąc imponująca liczba, a i sposób ich egzekwowania nie sprowadza się w żadnym wypadku do bezmyślnego mashowania przycisków. Tutaj po prostu trzeba nauczyć się systemu walki, gdyż szybko przekonamy się, że to nieodzowny element zabawy, bez którego nie mamy szans w kolejnych etapach gry. W tej materii DMC, GoW, czy NB mogą tylko stanąć z boku ze spuszczoną głową. Techniki nabywane przez całą rozgrywkę i stosowane przy użyciu odpowiednich komend to jedno. Do tego dochodzi możliwość ataków na odległość w postaci gwiazdek, łuku, czy wybuchających bomb, zaś na deser dostajemy siejące spustoszenie techniki ukryte w rozmaitych scrollach. Nie zabrakło przy tym efektownych combosów, rzutów czy counterów, których niejedna bijatyka mogłaby pozazdrościć – słowem: istny majstersztyk będący głównym motorem napędowym zabawy.

Xboxowy Ninja Gaiden został okrzyknięty jedną z najtrudniejszych gier w historii, co doprowadziło swego czasu nawet do zablokowania oficjalnej strony przez fanów z powodu morza pytań, przez niemożność przejścia rozmaitych fragmentów rozgrywki. W wersji na PS3 spuszczono nieco z tonu, dostosowując poziom do większej grupy odbiorczej. Nie zmienia to jednak faktu, że kolejne – z Master Ninja na czele – niejednego wprawionego na placu boju doprowadzą do białej gorączki. Tutaj nie mamy co liczyć na wyżynkę i postoje przy bossach. Owszem, przy tych drugich niejednokrotnie zatrzymamy się dłużej, bawiąc się w odkrywanie odpowiedniej strategii. Trzeba jednak mieć świadomość, że już pierwsi przeciwnicy potrafią błyskawicznie odebrać nam cały pasek energii. Graficznie wersja na PS3 została mocno doszlifowana i mimo, że nie należy w chwili obecnej do pierwszej ligi, to jednak cieszy oko dbałością o szczegóły. Gorzej niestety wypada intonacja barw. O ile pierwsze misje znakomicie odwzorowują japońskie klimaty, tak później poszczególne lokacje tracą nieco blasku. Zaczyna dominować szarość, zaś momentami ma się wrażenie, że odwiedzane miejscówki się powtarzają – klimat świata gdzieś odchodzi w zapomnienie o czym jednak z czasem zapominamy przez opisywane już wyzwania, co jednak niekoniecznie można odebrać na plus. W kwestii udźwiękowienia jest już znacznie lepiej, gdyż przygrywana nam melodia niejednokrotnie potrafi pobudzić zmysły. Bywa przy tym mocno zróżnicowana, na co spory wpływ ma mieszanka klimatów – generalnie śmiało można zaopatrzyć się w płytkę z soundtrackiem, gdyż muzyka regularnie wierci nam w dziurę w głowie przy akompaniamencie ćwiartowania kolejnych sługusów Doku.

Ambitny poziom trudności nie jest jedynie zasługą porządnego AI przeciwników. Sporo w tym także udziału szalejącej kamery, która często oszukuje nasze umiejętności doprowadzając do zgonu. Jest to o tyle niezrozumiałe, że na ten element narzekano jeszcze w czasach Xboxa. No cóż ...jak widać ekipa z Tecmo uznała, że zawsze to gracz może się dłużej pomęczyć – zdecydowany i największy minus w przypadku tej pozycji zwłaszcza, że choćby w ciasnych alejkach nie mamy miejscami większych szans na ogarnięcie pola boju.

Nie myślcie przy tym, że opisywany poziom trudności czyni nas całkowicie bezbronnym. Na swojej drodze natkniemy się na rozmaity sprzęt, którego z czasem możemy upgradować. Ponadto dostaniemy możliwość korzystania z pojawiającego się w różnych spotach sklepu. Można w nim kupić (bądź naprawić) broń, mikstury leczące i wzmacniające czy sekretne techniki. Fanów ucieszy zapewne wprowadzenie nowej grywalnej postaci. Laska imieniem Rachel ma zupełnie nowy styl walki, siejąc spustoszenie swoim nieskromnym młotem. Szkoda tylko, że jej rola ogranicza się zaledwie do 3 epizodów, niemniej jednak jest to miły dodatek, podnoszący i tak już sporą atrakcyjność tytułu. Wracając jeszcze do odwiedzanych lokacji, do myślenia daje jeden aspekt rozgrywki. Patrząc po pierwszych levelach, twórcy mocno nastawiali się na elementy zręcznościowe. Możemy wykonywać rozmaite skoki, czy też chodzić wzdłuż ścian w stylu księcia z serii Prince of Persia. Później jednak elementy te praktycznie zanikają przez zupełną zmianę konwencji. Jest to zastanawiające o tyle, że Tecmo chyba nie do końca było pewne nad wspomnianym łączeniem klimatów. W każdym razie wykorzystanie kolejnych elementów posłuży nam przede wszystkim w walce – taki już urok tej gry, a w tym przypadku już trudno narzekać.

Klimat generowany przez oprawę wizualną ma na całokształt rozgrywki ogromne znaczenie. W przypadku Ninja Gaiden Sigma dla jednych będzie to element do przezwyciężenia, dla drugich zaś mało znaczący szczegół. I tak też jest w istocie, gdyż mamy tu do czynienia przede wszystkim z action slasherem z najwyższej półki, posiadającym hektolitry grywalności, odmienne strategie i różnorodne środki w dojściu do celu. Cieszy ponadto stosunkowo długim czasem potrzebnym na przejście fabuły, rankingiem online, a także dodatkowymi misjami po zaliczeniu głównego wątku. Nie wspomnę o motywacji w żyłowaniu swojego skilla i wreszcie Master Ninja bezwzględnie weryfikującym możliwości niejednego mistrza osiedlowego. Staroszkolna rozgrywka w dobrym stylu wyczuwalna jest tu na każdym kroku i gdyby nie często irytująca kamera i większe urozmaicenie odwiedzanych miejscówek oraz trzymanie się klimatu Feudalnej Japonii, to gra bez mrugnięcia dostałaby dychę, a tak zasłużyła „tylko” na ...
Ocena redakcji
Ocena grafiki:
8.0

Ocena muzyki:
8.8
Ocena grywalności:
9.5

Ocena ogólna:
9.0
  • Ocena artykułu:
    9.5
  • Ilość głosów:
    4
  • Twoja ocena artykułu:
    0.0

Komentarze graczy

Login

Hasło

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się



(opcjonalnie) Tytuł komentarza

Treśc komentarza

niespecjalnie podoba mi się

21-11-2009, 18:41:26

ale zagram

Podaj powód: Wyślij
Anuluj
Na pewno usunąć tą wypowiedź ? Tak | Nie
Avatar gracza cacodemon
13

Mistrz

Pobieraj gry, filmy, muzykę, erotykę, programy, sprawdź to!

18-10-2009, 08:31:06

Pobieraj gry, filmy, muzykę, erotykę, programy, bez limitow!

http://polskie.filetap.com

Rapidshare, Netload, Megaupload, Hotfile bez limitów, sprawdz to!

Jedyny taki serwis w polsce!

Podaj powód: Wyślij
Anuluj
Na pewno usunąć tą wypowiedź ? Tak | Nie
Avatar gracza tylko_teraz
2

Wtajemniczony

1
Gatunek:Akcja / Zręcznościowe
Typ:Pudełkowa
Tryb:Singiel
Producent:Team Ninja
Wydawca:Tecmo
Dystrybutor:Tecmo
Data wydania:
Polska:2007-07-06
Europa:2007-07-06
Świat:2007-07-06
Ocena redakcji
9
Ocena użytkowników
5.5
Twoja ocena gry
0.0
poleć znajomemu
E-Mail:
Wiadomość:
Zmień kod
Wpisz kod: