Udana gra wideo na podstawie filmu to ogromna rzadkość. Jak dobrze wiemy, większość produkcji utworzonych na podstawie historii z dużego ekranu ma pełnić rolę jedynie materiału promocyjnego, na którym można dodatkowo zarobić. Nic więc dziwnego, że produkcje te powstają minimalnym nakładem sił, a ich twórcy średnio przejmują się ich grywalnością, przez co większość odnosi spektakularną klapę. Taka sytuacja utrzymuje się od pierwszych "filmowych" gier, jak niesławne E.T., aż do teraz (dziesiątki tytułów chyba z Iron Manem na czele...) Sytuacja wygląda zupełnie inaczej, gdy mamy do czynienia z grą traktującą o tym samym uniwersum co film, ale tworzoną niezależnie od hollywoodzkiego dzieła. Koronnym dowodem na zbawienny wpływ oddzielenia gier od kina jest choćby niedawny Batman: Arkham Asylum. Optimus Prime w walce |
To właśnie śladem tej doskonałej gry chcą podążyć twórcy produkcji Transformers: War for Cybertron. Ci z was, którzy grali w dwie poprzednie gry z kultowymi zabawkami firmy Hasbro w rolach głównych pewnie przekrzywiają właśnie głowy z powątpiewaniem. Activision zatrudniło jednak do swojego projektu nowe zupełnie inne studio niż w poprzednich odsłonach i zostawiło mu sporą dowolność w podejściu do tematu. Wszystko wygląda, że są oni zaangażowani w produkcję i mają parę ciekawych pomysłów.
Głównym założeniem programistów był powrót do najlepszych czasów uniwersum, czyli do lat 80-tych, a co za tym idzie do najbardziej popularnych transformerów między innymi: Bumblebee, Ratchet, Ironhide Soundwave, Starscreem i oczywiście parą: Optimus One i Megatron. Zdolności zmieniania formy robotów mogą odbiegać nieco od kanonu, co jednak w niektórych przypadkach powinno wyjść grze na dobre (Soundwave w oryginale zmieniał się w boombox'a...). Akcja gry będzie się działa znacznie wcześniej niż filmowych dzieł, zanim dwie skłócone ze sobą frakcje potężnych robotów rozbiły się na Ziemi. W Transformers: War for Cybertron przeniesiemy się właśnie na ojczystą planetę Transformerów: Cybertron, którą po latach pokojowej egzystencji wstrząsa potężna wojna domowa pomiędzy Deceptikonami a Autobotami.
Gra opowie jak doszło do wybuchu gwałtownego starcia i wyjaśni intencje każdej ze stron. Wreszcie będziemy mieli szansę dowiedzieć się dlaczego i jak Megatron stał się zły, a Optimus szlachetny.
Będziemy mieli szansę rozegrać dwie kampanie, w jednej opowiemy się po stronie Autobotów, a w drugiej Deceptikonów. Misje każdej z nich nie będą po prostu tymi samymi scenariuszami rozgrywanymi z dwóch różnych punktów widzenia, ale będą unikalne dla każdej z frakcji. Co więcej, w swojej kampanii Deceptikony będą uważały, że walczą w słusznej sprawie przywrócenia swojej ojczyźnie utraconej chwały, co może dać ciekawe motywy fabularne, na pewno takie, które nie byłyby możliwe do wprowadzenia w grze "dla mas" ściśle powiązanej z kinową projekcją filmu. Na początku każdej z misji będziemy mieli do wyboru jednego z trzech transformerów, dla których przeznaczony będzie konkretny poziom. W grze nie będzie uniwersalnych misji, które będzie można przejść zarówno jako latający, jak i jeżdżący transformer, gdyż to jak twierdzą twórcy tylko rozmywa zabawę. Wolą też zrezygnować z otwartego świata, na rzecz bardziej liniowych misji, co ma skutkować bardziej dynamiczną i wyrazistszą akcją.
Mechanika gry będzie w dużym stopniu przypominać swoim stylem Gears of War. Sterowane przez nas roboty będą mogły się kryć przed ogniem przeciwnika za przeszkodami, oraz ostrzeliwać się zza nich. Do tego dojdą, jak już wspominałem liniowe poziomy (co da pole do popisu skryptom), oraz walki z ogromnymi bossami, między innymi Tripticonem i Omega Supreme. Zaprezentowany przez Activision trailer wygląda fenomenalnie, jednak jak na razie możemy oczywiście jedynie domyślać się jak jego wygląd przełoży się na prawdziwą rozgrywkę.
Cyberton w tle |
Pojawiły się już głosy mówiące o Transformers: War for Cybertron, jako o Batman: Arkham Asylum 2010 roku. Czy są to opinie wygłaszane na wyrost, czy też nie, dowiemy się dopiero po premierze. Jak na razie jednak większość wiadomości o produkcji napawa optymizmem i wygląda na to, że wolność podarowana twórcom gry się opłaci skutkując bardzo dobrą produkcją.
...
Szkoda słów. jeżeli ta odsłona będzie tak, żałosna jak pierwsza część to dużo na tym nie zarobią.
5
Rozmowny