Recenzja gry
Recenzja napisana przez Allusel -- 30-06-2009, 09:45
Nintendo ma na koncie kilka doskonałych bundli zawierających grę i dodatkowe akcesoria – są wśród nich dla przykładu: Mario Kart z kierownicą Wii Wheel czy znakomita okazja do kupna dodatkowego kontrolera oraz kilku imprezowych gier w postaci pakietu Wii Play.
Jest też Link’s Crossbow Training, bohater tej recenzji. Od razu zaznaczam, że nie zamierzam zajmować się tutaj zbyt długo kontrolerem, znajdującym się w pudełku, gdyż temu tematowi zamierzam poświęcić oddzielny artykuł. Dla porządku musicie jednak wiedzieć, że w dość pokaźnym pudle znajduje się ten bezużyteczny, moim zdaniem kawał plastiku, noszący nazwę Wii Zaper. Ok., obowiązek dopełniony, więc zajmijmy się grą i tylko nią.
Link’s Crossbow Training jest całkowicie arcadową, łatwą i przyjemną grą powstałą na bazie premiery Twilight Princess i działającą na dokładnie tym samym enginie. Jeśli ktoś miał do czynienia z TP, to bez problemu zauważy, że takie elementy jak grafika, muzyka czy też efekty specjalne zostały przeniesione w całości do Link’s Crossbow Training. Dlatego też – porównując tę produkcję do tytułów wydawanych przez firmy zewnętrzne, tworzące gry zręcznościowe na Wii, można powiedzieć, że błyszczy i jest dopieszczona w każdym calu.
Główną bolączką Link’s Crossbow Training jest fakt, że gra jest płytka. Mówiąc precyzyjniej – mamy tu do zaliczenia dziesięć poziomów, a każdy z nich został rozmieszczony w lokacjach znanych z Twilight Princess. W zależności od osiągniętego wyniku w każdym levelu, zdobywamy medale różniące się kolorem kruszcu i odblokowujemy sobie drogę do kolejnego etapu rozgrywki. Dodatkowo każdy poziom został podzielony na trzy etapy, które różnią się zadaniami do wykonania – strzelanie precyzyjne, obrona oraz wędrówka po lokacji i wykańczanie przeciwników oraz gromadzenie dostępnych na niej przedmiotów (w trybie TPP z możliwością przełączania do FPP).
Strzelanie precyzyjne odbywa się w specjalnie przygotowanych do tego celu lokacjach, podzielonych zazwyczaj na mniejsze części, pomiędzy którymi jesteśmy przenoszeni wraz z upływającym czasie. Zadanie jest z pozoru łatwe – mamy zestrzelić tyle wyznaczonych celów ile tylko się da oraz trafiać w przedmioty dodatkowe (kryształy, dzbany, tablice, itd., itp.). Wszystko to daje nam punkty, które w końcowym rozliczeniu przekładają się na medale, awans i rekordy. Naszym jedynym przeciwnikiem jest tutaj czas i jak się czasami okazuje nieszczęsny Zaper, skutecznie zmniejszający skuteczność. Oczywiście pomyślano tu o rozmaitych przeszkadzajkach i utrudnieniach, które momentami dają popalić, ale po niezbyt długim treningu spokojnie dacie radę.
Tryb „obrony” przykuwa nas do podłoża – możemy jedynie obracać się o 360 stopni i poruszać kuszą góra/dół. Sednem tego etapu jest odpieranie fal napierających maszkar, których celem jest zgładzenie Linka. Schemat podobny w sumie do tego powyżej, zwłaszcza że również i tu znajduje się sporo dodatkowych przedmiotów.
Najfajniejszy i najbardziej wciągający jest rzecz jasna tryb umożliwiający nam wędrówkę po lokacji, gdyż to właśnie tutaj przejmujemy całkowitą kontrolę nad poczynaniami Linka i kierujemy nim niczym w shooterze. Jak się zapewne domyślacie, czeka na nas tutaj sporo przeciwników, ale są też i przedmioty oraz możliwość postrzelania do garnków, namiotów, itp.
W każdym z opisywanych przypadków kusza wali bełtami niczym szybkostrzelny karabin, co oczywiście nie ma nic wspólnego z realizmem, ale niewątpliwie uatrakcyjnia zabawę.
Mimo, że może się to wydawać monotonne, to prawda jest taka, że dzięki dodatkowym przedmiotom, bonusom oraz dużemu tempu wydarzeń nie ma mowy o znużeniu. Oprócz tego, przywoływany już kilkakrotnie upływający czas, wymusza na graczu maksymalną koncentrację. Nie ma go aż tak wiele i jeśli gdzieś zamarudzicie, to może się okazać, że limit wyczerpie się, przed osiągnięciem wymaganego minimum punktów.
Autorzy gry pokusili się o namiastkę trybu multiplayer. Śmiech mnie ogarnia gdy sobie o nim pomyślę, gdyż jest on tak toporny, że aż wstyd. Polega na tym, że dwie osoby grają swoją postacią na przemian – rozumiecie – taki „Player 1, Player 2” z 8 bitowych komputerków. Zero interakcji i rywalizacji bezpośredniej. Bijemy się tylko o punkty. Przez to narzekanie niemal zapomniałem o jeszcze jednym trybie gry, czyli o praktyce, pozwalającej na nielimitowane powroty do zaliczonych uprzednio leveli i śrubowanie osiągniętych tam wyników.
Link’s Crossbow Training to bardzo ciekawa propozycja dla osób szukających nieskomplikowanej rozrywki i gry, która nie wymaga wielogodzinnego zaangażowania. Z drugiej strony może to być wadą, jeśli do gry przysiądą się doświadczeni gracze – dla takich „zawodowców” ukończenie zabawy, to jakieś pół godziny, no może w porywach do godziny. Szkoda, że nie pokuszono się o mocniejsze rozbudowanie strony multiplayerowej – nie poruszam w tym wypadku tematu zabawy online, gdyż nie pokuszono się nawet o zbudowanie rankingu, a co dopiero rozgrywka w sieci. Pozycja obowiązkowa dla fanów Zeldy!
Ocena redakcji
Ocena grafiki:
Ocena muzyki:
Ocena grywalności:
Ocena ogólna:
gra jest świetna bardzo mi się podobała
8
Zaawansowany
Pobieraj gry, filmy, muzykę, erotykę, programy, bez limitow!
Pobieraj gry, filmy, muzykę, erotykę, programy, bez limitow!
http://polskie.filetap.com
Rapidshare, Netload, Megaupload, Hotfile bez limitów, sprawdz to!
Jedyny taki serwis w polsce!
2
Wtajemniczony
single party game
Pomimo braku multi, gra sprawia znacznie więcej radochy w trakcie growej imprezki i jednoczesnej rywalizacji punktowej. W singlu jest to bardziej ciekawostka dla wszystkich ze ślinotokiem na punkcie kolejnej nowej Zeldy.
10
GamerStation Team