Nazywa się Daniel Lamb. Jest mordercą. Uciekł ze szpitala psychiatrycznego wyrzynając w pień cały personel, który próbował go zatrzymać. Jest niebezpieczny i zdesperowany, ale również... przerażony. Jego umysł jest w rozsypce, a pamięć pozwala mu na przywołanie niewielu wspomnień z życia. Razem z nim ucieka też jego dobry kumpel, Leo. Ścigają ich ludzie, którzy zamienili niegdyś Danny'ego w maszynę do zabijania - organizacja znana jako "Projekt". I nie spoczną, dopóki nie uciszą ich na zawsze...
Nawrót psychozy
Stało się. Nadeszła druga część najbrutalniejszej gry wszechczasów. Jeśli kiedykolwiek marzyliście o rozpruwaniu przeciwników piłą na pół, odrąbywaniu im głów siekierą i wyjmowaniu wnętrzności za pomocą noża, to na pewno słyszeliście już o Manhuncie. W tej produkcji nie było żadnych zahamowań, a krew dosłownie wylewała się z ekranu. Szybko stała się prawdziwą ikoną brutalności w gatunku gier wideo, jednocześnie wnosząc przy tym dużo do gatunku skradanek. Co najmniej dziwne byłoby, gdyby Rockstar nie zdecydował się na wydanie sequela. Niestety, jak to z kontynuacjami często bywa, nijak nie dorastają one do poziomu wykonania pierwowzoru…
Każdy kto miało okazję zagrać w pierwszą część Manhunta, na pewno bardzo dobrze pamięta emocje jakie towarzyszyły rozgrywce - oddechy przeciwników dosłownie czuć było na plecach. Ich groźby, wrzaski, a także błagania o życie niektórym śniły się po nocach. Pomimo swojej brutalności była to jednak rasowa skradanka; aby przeżyć trzeba było chować się w cieniu i czekać, by w odpowiednim momencie zaatakować, zabić i ponownie rozpłynąć się w ciemnościach. Niestety Manhuntowi 2 bliżej jest do zwykłego shootera TPP niż skradanki - a wszystko to odebrała mu... broń palna. Przez ponad 80% gry będziemy chodzić z nabitą giwerą i dziesiątkami magazynków schowanymi za pazuchą. O ile wciąż można zakradać się do przeciwników, to straciło to sens; znacznie prościej jest po prostu pociągnąć za spust.
Bezlitosna egzekucja
Szybkim i cichym sposobem na pozbycie się przeciwnika w Manhuncie 2 jest jego "egzekucja". Gdy zajdziemy naszą nic nie podejrzewającą ofiarę od tyłu, musimy przytrzymać "A". Im dłużej, tym bardziej zostanie ona zmasakrowana. Rozwiązanie to jednak wydaje mi się tutaj całkowicie okaleczone z jakiegokolwiek głębszego sensu, bowiem egzekucje te są niemiłosiernie ocenzurowane; towarzyszy im filtr rozmycia tak mocny, że właściwie... nic nie widać. Co naprawdę się dzieje na ekranie możemy jedynie wywnioskować z odgłosów łamanych kości i przepiłowywanych kończyn. I wcale nie przesadzę mówiąc, że zabiło to esencję tej gry. Za wykonywanie egzekucji nie ma też żadnych bonusów, podczas gdy w pierwszej części Manhunta odblokowywaliśmy w ten sposób dodatkowe poziomy bądź tapety. Czyżby brak tego rozwiązania tutaj był następstwem bardzo szerokiej cenzury?
Jedną ze słabych stron gry jest SI. Przeciwnicy czasem nie widzą nas nawet wtedy, gdy stoimy pół metra od nich, a na dodatek gubią nasz ślad gdy tylko schowamy się w pierwszym lepszym ciemnym zakamarku. Jeśli zaś nieopatrznie pozostawimy czyjeś zwłoki na środku korytarza, za bardzo się tym nie przejmą - podejdą, obejrzą, pokrzyczą i pójdą dalej, zamiast przetrząsnąć całą okolicę w poszukiwaniu sprawcy. W konsekwencji w ciągu całej rozgrywki opcja chowania ciał nie przydała mi się ani razu (!). Przy posługiwaniu się bronią SI również nie grzeszy inteligencją. Gdy schowamy się np. za murkiem, przeciwnicy będą bezsensownie w niego strzelać, marnując na to niezliczoną ilość naboi.
Nadzór pacjenta
Sterowanie Danny'm odbywa się za pomocą Wiimota i Nunchucka. Gałka służy nam do poruszania się postacią, zaś Wiimot do celowania z broni. Na tym jednak rola kontrolera się nie kończy, gdyż służy on również do wykonywania egzekucji; zależnie od broni jaką w danej chwili się posługujemy, musimy wykonywać różne instrukcje pojawiające się na ekranie. Czasami więc będziemy dźgać przeciwnika nożem ruszając Wiimotem w przód i tył, zaś innym razem uderzymy go w głowę łomem jednym machnięciem pilotem.
Zalety sterowania tutaj jednak się nie kończą. Nanchuckiem możemy wychylać się na boki, poprzez przekrzywianie go w odpowiednią stronę. Okazyjnie też zdarzy się, że przeciwnik zauważy, iż ktoś prawdopodobnie czai się w ciemnościach. Gdy przygląda się uważniej, musimy dosłownie zastygnąć w bezruchu i nawet nie drgnąć kontrolerem, aby nie zostać odkrytym. I wszystko w zakresie sterowania byłoby pięknie zrobione, gdyby nie fakt, że z broni strzela się dosyć ciężko. O ile samo wypalenie z pistoletu do statycznego celu nie sprawia problemów, to obracanie się z nim już tak. Należy wtedy zbliżyć celownik do brzegu ekranu - a zanim zdążymy to zrobić i zanim kamera odpowiednio się obróci, przeciwnik stojący za nami bądź obok zdąży nam wpakować w bebechy kilkanaście naboi. Jest to nieco uciążliwe i potrafi niekiedy naprawdę wyprowadzić z równowagi.
System save'ów pozwala nam zapisywać rozgrywkę jedynie pomiędzy checkpointami pojawiającymi się wraz z pokonywaniem każdej kolejnej części poziomu. Jest to bardzo dobre rozwiązanie - sprawia, że nie musimy co chwilę zapisywać stanu rozgrywki. Niestety, twórcom gry najwyraźniej zabawne wydawało się umieszczenie przerywników filmowych zaraz po momentach zapisu rozgrywki Przy kilkakrotnym powtarzaniu poziomu oglądanie tych samych cutscenek wiele razy potrafi wprowadzić gracza w całkowicie realny morderczy szał ;)
Wykończenie dzieła
Podczas grania w Manhunt 2 odniosłem wrażenie, że twórcom gry zabrakło fantazji. Wykonanie poziomów jest bezlitośnie proste, przechodzimy przez nie jak po sznurku z punktu A do punktu B. W zakresie graficznego wykonania lokacji i modelów postaci, poza paroma wyjątkami, również zabrakło ciekawych pomysłów. Stare domy, ciemne uliczki i opuszczone magazyny - to przecież widzieliśmy już nie raz!
Grafika jest ciemna i mroczna, a na obraz nałożono dodatkowo filtr, który daje wrażenie, że oglądamy lekko zaszumioną telewizję. Wrażenie to potęguje lekko trzęsący się obraz, dokładnie taki, jakby ktoś biegł za nami filmując nasze poczynania. Niestety całość oprawy wizualnej jest niewyraźna, nieostra i niekiedy wyprana z kolorów, a niektóre tekstury zostały zdecydowanie przekompresowane. Dokonując porównania, z przykrością muszę stwierdzić, że już pierwsza część Manhunta przedstawiała się bardziej przyzwoicie.
Na plus można zaliczyć fabułę. O ile nie jest ona tak ciekawa i dobrze skonstruowana jak ta w pierwszej części, to i tak wciąga i sprawia, że chcemy wiedzieć co będzie dalej. Podczas ciągłej ucieczki przed "Projektem", Danny będzie równocześnie łączył ze sobą skrawki pamięci, pojawiające się w postaci przebłysków. Podczas nich jesteśmy zabierani w podróż w mroczną przeszłość Danny'ego i mamy okazję pokierować jego poczynaniami, w okresie, w którym nie był jeszcze w psychiatryku.
Muzyka i dźwięki dobiegające z telewizora bardzo dobrze budują klimat. Skrzypiące drzwi, odgłosy kroków, wrzaski mordowanych przeciwników, odgłosy wypruwanych flaków... wszystko to zostało zrobione dobrze i nie mam tutaj nic do zarzucenia. Jedynie odgłosy wystrzałów mogłyby mieć większego "kopa".
Manhunt 2 to gra całkowicie inna niż jej pierwsza część. Zawiera znacznie mniej skradania się i emocji, a więcej strzelania i biegania. Klimat gdzieś uleciał, a jedyne co pozostało to brutalny shooter tpp z niewielkimi elementami skradanki. Do tego można dopisać jeszcze słabą grafikę oraz ostrą cenzurę egzekucji i z potencjalnego megahitu wychodzi nam zwykły przeciętniak.