Nowością są także gadżety i sposób poruszania po lokacjach. Naszym największym przyjacielem obok latarki jest teraz także komórka. Z jej pomocą możemy wyszukać pozostałych mieszkańców, skorzystać z mapy, zrobić save w dowolnym momencie, a nawet uwiecznić za pomocą wbudowanego aparatu co bardziej ciekawsze miejsca. Z drugiej strony fajnym dodatkiem jest możliwość obrócenia się za plecy w trakcie biegu, niepewne otwarcie drzwi do nowych lokacji, czy możliwość przemowy w różnych sytuacjach (nawoływanie Cheryl na tle ostrej zamieci mrozi krew w żyłach).
Lepiej wyłączyć latarkę |
Wizyty u psychologa Kaufmanna w jego gabinecie to kolejny powiew świeżości. Siadamy wygodnie na kanapie, doktor najpierw daje nam listę z pytaniami, my zakreślamy jedną z kilku odpowiedzi, zaś od naszych decyzji zależą nie tylko przebieg fabuły i zakończenia, lecz także określone zdarzenia w trakcie pobytu w Silent Hill. Bardzo fajny patent, biorąc pod uwagę często zaskakujące pytania ze strony Kaufmanna. Często bardzo osobiste, a nawet intymne, pozwalające przy tym okryć prawdziwą naturę głównego bohatera.
Oprawa graficzna prezentuje wysoki poziom. Dominują ponure i przyciemnione lokacje świetnie oddając klimat zasypanego miasta. Postaci są wykonane szczegółowo, mimika twarzy jest przekonująca, zaś design potworów po raz kolejny każe zadać pytanie, czy towar używany przez twórców faktycznie daje radę.
Dźwięk również nie może budzić zastrzeżeń, skoro po raz kolejny zajął się nim mistrz Akira Yamaoka. Dodam tylko, że kompozytor znów spisał się na medal, a jego soundtrack można z powodzeniem słuchać na długo po zakończeniu rozgrywki. Dialogi także nie pozostawiają wątpliwości – są przekonujące i dobrze oddają sytuacje w których się znajdujemy.
Jakieś dziwne oznaczenie toalety... |
Silent Hill: Shattered Memories to wciąż Survival – Horror, jednak zaprawiony zupełnie innym sosem. Mniej pikantnym, a jednak wciąż masz przeczucie, że jest dość ostry. Klimat potęgowany jest bowiem stopniowo, fabuła rozkręca się spokojnie i niespodziewanie na fotelu psychologa, zaś całość sprowadza się do ucieczki przed złem w celu poznania prawdy. Zabrakło strzelania, swobodnego zwiedzania ogromnego miasta, wszędobylskiej mgły i metamorfozy miasta – elementów będących wizytówką serii. Z drugiej strony gra wciąż potrafi zaskoczyć, napięcie nadal jest wyczuwalne w powietrzu, zaś historia na tyle wciągająca, że chcesz poznać jej wszystkie aspekty. Pozycja obowiązkowa dla fanów gatunku, jednak patrząc przez całokształt serii, brakuje jej nieco do pierwowzoru. Możesz być jednak pewnym, że gra wyjmie Ci kilka nocek z życiorysu, zaś końcówka pozostawi w niemałym geście zaskoczenia – ot cały Silent Hill.