Długo zbierałem się aby rozpocząć rozgrywkę w Assassin's Creed 2, ponieważ ciągle nurtowało mnie pytanie. Czy twórcy faktycznie zrobili coś nowego? Okazuje się, że tak. Pierwsza część gry była po prostu nudna. Mimo przepięknej grafiki i ogromnej powierzchni do eksploracji, mieliśmy szereg identycznych misji i mało charakterystyczne postacie. To sprawiło, że twórcy zmarnowali potencjał, szumnie zapowiadanej produkcji. Z drugą odsłoną jest już inaczej. Po wielu godzinach spędzonych nad Assassin's Creed 2 mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że tym razem Ubisoft może powiedzieć "Melduję wykonanie zadania". Teraz Ezio zaatakuje z wody |
Przygoda rozpoczyna się od kontynuacji ucieczki Desmonda we współczesnym świecie. Tym razem jednak, za pomocą urządzenia zwanego Animus, nasz bohater wciela się w innego asasyna, czyli Ezio Auditore de Firenze. Poznajemy go w niezbyt przyjemnych dla niego okolicznościach. Jednakże wszystko jest tak dobrze opowiedziane, że wątki fabularne chłoniemy niczym gąbka i od razu chcemy kontynuować rozgrywkę. Nie chcę zdradzać szczegółów fabuły, ponieważ to ona jest główną zaletą kontynuacji. Znacznie bardziej wciąga, jest rozbudowana i ma wiele wątków pobocznych. Przede wszystkim obfituje w świetnie dopasowane, nagłe zwroty akcji, które trudno przewidzieć. Poznajemy przez to wielu bohaterów (jak na przykład Leonarda da Vinci, który jest naszym przyjacielem i odczytuje szyfry i kody zapisane na tajemniczych pergaminach), pomagających nam w zemście na ludziach odpowiedzialnych za śmierć... No właśnie czyją? Tego dowiecie się już sami. Długo zastanawiałem się jednak nad tym, czy warto polecić tę produkcję komuś kto nie grał w "jedynkę".
W Assassin's Creed 2 mamy opowiedzianą całkiem nową historię. Łączy się ona niekiedy z przygodami Altaira, jednak nie na tyle, aby przeszkodziło to nam w rozgrywce. Warto oczywiście wiedzieć o pewnych rzeczach, jednak nie są one moim zdaniem warte tego, aby najpierw zagłębiać się w pierwszą część gry. Po prostu po tym, co pokazali twórcy w przypadku AC2 nie miałem ochoty wracać do pierwowzoru. A wszystko zaczęło się od tego jak zobaczyłem cudną Florencję. W AC2 mamy trzy ogromne miasta do przemierzanie plus kilka mniejszy wiosek, tereny górzyste i własną rezydencję, czyli Monterrggioni. Zacznijmy jednak od Florencji, bo to właśnie tutaj poznajemy Ezio. Miasto to jest położone we Włoszech, co od razu wyczuwamy, po akcencie osób które spotykamy. Mamy rok 1476, okres renesansu. Wszędzie widać przepych, urokliwe kamienice, szlachciców w charakterystycznych długich szatach i beretach, czy zakonników. Największe wrażenie robią jednak budynki. Są niesamowicie szczegółowo odwzorowane. Znajdziemy tutaj na przykład katedrę Santa Maria del Fiore, która wygląda jakby twórcy żywcem przenieśli ją z pocztówki. Widać na niej każdy najmniejszy detal. Budynki obfitują w zadrapania i pęknięte ściany. Szczegóły widać na każdym kroku. To nie są już te same, identyczne bryły jak w pierwszej części.
Noc to dobra pora na polowanie |
Tutaj widać, że to miasto jest różnorodne. Tak samo jest z kolejnymi lokacjami. Wenecja jest przecudna i powala swoim charakterem. Zresztą jej urok z tamtych lat jest odczuwalny nawet dzisiaj, kiedy przepłyniemy się gondolą Canal Grande. Nie zabrakło też mostu Rialto, który jest najstarszym mostem weneckim nad wspomnianym kanałem.
AC II
Genialna gra i mam nadziję, że kiedyś wyjdzie kolejna część bo już słyszałem zapowiedz.
1
Początkujący