Każde z miast nabiera też całkiem innego charakteru podczas zmiany pory dnia. Kiedy wstaje słońce w wodzie widać piękny złocisty kolor odbijającego się światła. W nocy, mamy zmianę warty strażników. Raj dla naszych polowań i zarazem niesamowity widok pełni księżyca, która oświetla liczne katedry i domostwa. W tym momencie warto wspomnieć o niebywałej przewadze drugiej części gry nad pierwszą. Otóż ze względu na ograniczenie terenu pomiędzy miastami, mamy znacznie mniej nudnych pól i długich ścieżek. Transport z Florencji do Forli trwa bardzo szybko, a z Forli do Wenecji dostajemy się statkiem. Twórcy dorzucili możliwość przemieszczania się powozem, co znacznie ułatwia sprawę. Nie trzeba już więc jechać ponad pół godziny na koniu, aby dostać się do drugiego miasta.
Siup i Ezio schowany pod wodą |
W miarę postępu w grze, okazuje się, że Ezio to całkiem znana postać. W pewnym momencie spotyka on swojego wuja, który daje mu do dyspozycji wioskę Monteriggioni wraz z rezydencją. Jest to o tyle ciekawa rzecz, że możemy się tutaj nauczyć wielu nowych technik walki na naszej prywatnej arenie. Dom jest ogromny, ma wiele komnat i skrywa tajemnice, które mogą wyjaśnić wiele ciekawych wątków fabuły. Monteriggioni możemy rozbudować, poprzez ulepszenie kuźni, banku, domu publicznego, czy kopalni. To wszystko wpływa na poprawę wartości naszego miasta. A im większa wartość, tym więcej turystów, a co za tym idzie większe pieniądze z podatków. Wszystko gromadzone jest przez naszą księgową, która skrzętnie odkłada zarobione monety. Dodatkowo po modyfikacji na przykład lekarskiego sklepiku, dostajemy zniżkę na oferowane produkty. Dbanie o Monteriggioni to niesamowita zabawa. Jest to rzecz jasna poboczna inicjatywa, jednak nie da się ukryć, że patrzenie na wzrost znaczenia naszej mieściny to przyjemne zajęcie.
Dodatkowych zadań jest w grze pełno. W każdym mieście możemy uczestniczyć w wyścigu po dachach, dostarczaniu paczek na czas i innych zajęciach wymagających zręczności. Zdarza się też, że zostaniemy poproszeni przez niewiastę o obicie twarzy niewiernemu mężowi. Przy okazji zostajemy za ten szlachetny uczynek odpowiednio wynagrodzeni.
W sklepach możemy też kupić mapy skarbów i bawić się w ich odkrywanie. Te bardziej cenne są obstawione przez strażników. Skrzyń jest całe mnóstwo, więc aby je wszystkie zebrać trzeba spędzić wiele godzin namiętnych poszukiwań. Ciekawą nowością jest badanie grobów asasynów. W sumie jest ich sześć, a po zebraniu ich zawartości dostajemy możliwość założenia legendarnej zbroi Altaira. Z góry przepraszam za mały spoiler, ale nie mogłem się powstrzymać. Droga do grobowców przodków Ezio nie jest łatwa.
Wielokrotnie musimy zmagać się z podziemnymi lochami, bądź trudno dostępnymi zakamarkami renesansowych katedr. W takich misjach walka schodzi na drugi plan. Ważna będzie zręczność i umiejętność obserwacji, aby skutecznie dotrzeć do celu. Jednak nasze zmagania zostaną szybko zrekompensowaną satysfakcja odkrycia poszczególnych części układanki.
Po tym co napisałem, możecie sobie pomyśleć, że grając w Assassin's Creed 2 to tylko zwiedzałem i bawiłem się w spineczkę a'la renesansowy parkour. Nic bardziej mylnego. Walka w AC2 jest jeszcze bardziej rozbudowana niż w pierwszej części. Doszły nowe ciosy, uniki, bloki i kontry, a także efektowne finishery. Ezio może zabierać przeciwnikom bronie jak topory, młoty, czy halabardy. Ale też nie samym orężem człowiek walczy.
Teraz powozem szybciej dostaniesz się do drugiego miasta |
Często trzeba uciec się do podstępu. Wynająć prostytutki aby zagadały strażników, czy opryszków, którzy odpowiednio zainicjują bójkę na środku placu. Gra przez to jest znacznie ciekawsza, ponieważ mamy wiele możliwości ataku i obejścia przeciwnika. Same misje w wątku głównym są także lepiej przemyślane. To już nie jest zabijanie templariuszy na środku dziedzińca. Teraz trzeba na przykład wtargnąć z bandą walecznych towarzyszy do jego domu na przedmieściach, albo śledzić drogą rzeczną, płynąc gondolą.
AC II
Genialna gra i mam nadziję, że kiedyś wyjdzie kolejna część bo już słyszałem zapowiedz.
1
Początkujący