Kiedyś gry RPG to było naprawdę „coś”. Setki statystyk, tony dialogów, tysiące fabularnych niuansów, powolna i pełna różniastych smaczków rozgrywka. Potem pojawił się Diablo i wszystko wywróciło się do góry nogami. Statystyki i tysiące linii dialogowych zastąpiła dynamiczna eksterminacja możliwie wielu potworów. Zapanowała zasada: szybciej, więcej, wydajniej. Narodził się podgatunek hack`n`slash, który po dziś dzień błędnie nazywa się cRPG.
Po wspomnianym już Diablo, fani tego typu gier nie mieli zbyt wielkiego wyboru względem kolejnych tytułów. Z wielu średnio udanych produkcji, jedną z najlepszych okazała się być Divine Divinity. Od czasu jej premiery minęło już trochę czasu i wszystko wskazywało na to, że hack`n`slash staje się z wolna podgatunkiem schyłkowym. Okazuje się jednak, iż była to co najwyżej iluzja wysokiego poziomu, gdyż na horyzoncie majaczy już Divine Divinity II: Ego Draconis, który ma poważnie zamieszać w „hakensleszowym” światku.
DD II, co bardziej gorliwi marketingowcy zapowiadają już jako największych cRPG wszechczasów. Rzecz jasna zapowiedzi te wynikają wyłącznie z ich niewiedzy. Tytułowi temu równie daleko do klasyki cRPG, jak klasykom cRPG do klasyki hack`n`slash. Jeżeli więc czekacie na solidną rąbankę - bez obaw. Takie właśnie będzie nowe Divinity.
Wcielić przyjdzie nam się w młodzieńca, który na co dzień jest łowcą smoków. Żeby było zabawniej, pewnego dnia dowiaduje się, iż sam jest potomkiem…smoka. Rzecz jasna skomplikuje to nieco jego relacje z kolegami z pracy, ale to i tak dopiero początek jego kłopotów. Naszego bohatera czekać będzie bowiem starcie z potężnym demonem Damianem i jego czarcimi poplecznikami.
Nim do tego starcia dojdzie, wykonać będzie można (a czasem i trzeba) setki różnego rodzaju questów. Autorzy zaklinają się, iż nowe Divinity będzie pod tym względem prawdziwą rewolucją. Zadań ma być nie tylko wiele, nie tylko mają być wielotorowe i oparte o rozbudowany oraz pełen zwrotów akcji wątek fabularny, ale przede wszystkim mają robić wrażenie dynamizmem. Polegać ma to na tym, iż NPC będą zachowywać się adekwatnie do decyzji podjętych przez gracza. Normą ma być więc branie spraw w swoje ręce w przypadku odmowy, czy też uwielbienie bohatera tudzież boczenie się na niego, a nawet zachowanie spoza jakkolwiek przewidywalnego szablonu.
Ego Draconis oferować ma jedynie trzy klasy bohaterów. Niewielka liczba klas zrekompensowana zostanie jednak przez ogromną ilość sprzętu. Zarówno ludzkiego, jak i smoczego (bo i taką postać będzie w stanie przybrać nasz bohater).
Oprócz gęstej fabuły, tysięcy wrogów i mnóstwa sprzętu, autorzy deklarują również, iż DD II pełna będzie również autoironii i humorystycznych motywów, co jeszcze bardziej powinno podnieść jej grywalność.
Mieć na oku, czy zapomnieć? Dla fanów czystego RPG, Ego Draconis nie będzie prawdopodobnie żadna propozycją lub propozycją co najwyżej na kilka wieczorów. Jeżeli jednak zostaną spełnione wszystkie obietnice i Divine Divinity II zamieni się nie tylko w kawał nowoczesnego hack`n`slasha, ale będzie przy tym jeszcze solidnym hack`n`slashem z bogatą warstwą fabularną i tonami ironicznego humoru, sympatycy tworów diablopodobnych padną zapewne z zachwytu. Właśnie oni powinni mieć szczególne baczenie na tę grę i trzymać kciuki, by tytuł ten istotnie był tak wielki, jak to się zapowiada.