W każdy piątek po godzinie 22 zasiadałem z wypiekami na twarzy przed telewizorem i czekałem na rozpoczęcie gali wrestlingu. Było to jakieś 15 lat temu, kiedy kablówka dopiero wchodziła do naszych domów, a jedynym kanałem dla dzieci był Cartoon Network, który kończył się właśnie o wspomnianej 22, a rozpoczynał nadawanie TNT. Teraz z racji braku czasu, a także nowych zainteresowań nie śledzę poczynań amerykańskich zapaśników. Jednak dzięki WWE SmackDown vs. Raw 2011 mogłem wrócić do dziecięcych lat. |
Zaraz po weekendzie zbieraliśmy się z grupką znajomych na szkolnym korytarzu i rozprawialiśmy na temat piątkowych wydarzeń. Każdy z nas snuł również swoje twórcze rozważania na temat kolejnej gali i tego, co może się wtedy stać. Czy Hulk powróci i pobije Goldberga z pomocą swoich kumpli z NWO? To oczywiście wiedzieli tylko scenarzyści i menadżerowie gali, jednak my często bawiliśmy się w jasnowidzów. Przy okazji w ramach wymiany zdań, szkolna przerwa dla niektórych z nas kończyła się symulacją finiszera, backbreakerem lub german suplexem. Pani, która właśnie pełniła dyżur myślała, że rozpoczyna się prawdziwa bójka, jednak nic z tego. Rozdzieleni z uśmiechem wracaliśmy do klasy.
W swoich wspomnieniach zapomniałem jednak całkowicie o grze, której recenzję właśnie czytacie. Efekt nostalgii i odłączenia od rzeczywistości towarzyszył mi także podczas rozgrywki w WWE SmackDown vs. Raw 2011, dlatego można tutaj zauważyć pewną analogię. Jako, że produkcja od THQ bardzo mi się podoba, to przy okazji chciałbym polecić jeden z jej trybów, a mianowicie Road to Wrestlemania. Jest to coś na wzór kariery, jednak nieco krótszy niż w przypadku innych bijatyk (pokroju EA MMA, czy Fight Night), za to bardzo efektowny.
Road to Wrestlemania przeprowadza nas przez szereg gal. Wybieramy na początku jednego z kilku zawodników i staramy się zdobyć mistrzowski pas. Jednak jak to w świecie wrestlingu bywa, nasza droga nie prosta. Każdą galę rozpoczynamy od przyjazdu do areny. Tam na zapleczu przechadzają się różni zawodnicy. Możemy do nich zagadać przed walką lub ich pobić (zdobywamy za to punkty doświadczenia). Mamy także do dyspozycji trenera, szatnię, czy pokój menadżera. Fajna rzecz, bo zazwyczaj na zapleczu dzieje się więcej niż na samym ringu. Zdarza się także, że zawieramy różnego rodzaju pakty, czy układy, a także możemy być uległym wojownikiem, bądź buntownikiem, który za każdym razie dostaje baty. Jak nietrudno się domyślić jest to właśnie najważniejszy tryb w całej grze. Ma ciekawie napisany scenariusz, zatem fanów wrestlingu z pewnością zainteresuje na długie godziny, tym bardziej, że oddaje esencję całego show, które można oglądać w TV.
Będąc przy trybach warto powiedzieć, że jest ich mnóstwo. Nie ma więc sensu nawet wszystkich wymieniać i krótko opisywać, bo recenzja wtedy miałaby 10 stron. Nadmienię jedynie, że w WWE SmackDown vs. Raw 2011 znajdziecie walki na zwykłym ringu, w klatce, na ringu otoczonym płomieniami, walkę 2 na 2, 3 na 3, czy mój ulubiony tryb ze zdobyciem teczki. Tego ostatniego naprawdę musicie spróbować, zwłaszcza w towarzystwie kilku znajomych. Cała zabawa polega na tym, że nad ringiem wisi sobie teczka. Zadaniem gracza jest ją zerwać, a może się do niej dostać jedynie poprzez rozstawienie na ringu drabiny. Drabin jest kilka poza ringiem. Dodatkowo możemy również utrudnić sobie zadanie wrzucając zamiast jednego, pięciu przeciwników. Jeden taki mecz może trwać nawet ponad 30 minut. Co chwilę ktoś wchodzi, drugi go zrzuca, albo zadają sobie ciosy stojąc na drabinie. Oczywiście samą drabiną można też okładać przeciwnika. Poziom zadymy jest naprawdę wysoki.
Mechanika samej rozgrywki jest z kolei mniej skomplikowana niż w UFC Undisputed tego samego producenta, ale jednocześnie nowy wrestling nie należy do łatwych gier. Trzeba trochę poćwiczyć i sprawdzić do czego służą wszystkie przyciski, ponieważ kluczem do sukcesu w wielu walkach jest także wykorzystanie stołów, szafek, krzeseł, czy innych rzeczy które możemy na przykład użyć podczas bójki poza ringiem. Po opanowaniu mamy za to sporo satysfakcji, zwłaszcza jak uda nam się zrobić ciekawą kombinację, jak chociażby położenie drabiny w narożniku i pchnięcie na nią przeciwnika.
Graficznie WWE SmackDown vs. Raw 2011 nie jest produkcją która zaskakuje. Otóż dużo lepiej zawodnicy wykonani są w grach od EA i to widać od razu. Mamy co prawda płynną animację, ale jednak zapaśnikom brakuje wielu detali. Przy okazji grafiki muszę się też przyczepić do sporej pustki lokacji poza ringiem. Ściany są wręcz gołe i pozbawione szczegółów, a zaparkowane samochody wyglądają jak z gier na PSOne. Nie jest to jednak tak bardzo istotne, ponieważ najważniejsza nadal jest walka na ringu, ale warto zwrócić na to uwagę dlatego, że w omawianym trybie Road to Wrestlemania właśnie w korytarzu spędzamy wiele czasu.
 |
WWE SmackDown vs. Raw 2011 to jedna z ciekawszych gier na imprezy ze znajomymi. Muszą to jednak być osoby, które mają chociaż trochę pojęcia o graniu na konsoli, ponieważ jak to na THQ przystało, każdy będzie potrzebował nieco czasu, aby oswoić się ze sterowaniem. Potem jednak czeka nas sporo dobrej zabawy, tym bardziej, że gra oferuje kilkadziesiąt świetnych trybów rozgrywki. Z kolei dla osób, które potrzebują produkcji w stylu EA MMA, ale osadzonej w klimatach amerykańskich zapasów, to polecam poczekać do marca przyszłego roku, kiedy to ma się ukazać gra WWE All Stars, skierowana właśnie dla nich.
scoomander
Sprawdźcie to, bo warto.
Jeśli chcecie wziąć udział w konkursie, w którym można wygrać zestaw narzędzi o równowartości
8000 złotych, oraz raz w tygodniu tor wyścigowy za 600 złotych wystarczy, że zalogujecie się
na stronie: http://www.winwithbahco.com i zagracie w fajną grę samochodową. (Jak wyskoczy błąd
przy logowaniu, to trzeba go zignorować)
1
Początkujący